http://www.1944.pl/historia/powstancze-biogramy/spis/
Zajrzyjmy, pomóżmy, powiedzmy innym. Wielkie, ważne dzieło, wyścig z umykającym czasem. Tak mało ich już wśród nas.
Udając się dzisiaj w pośpiechu na linię startu V Biegu WOŚP, w którym miałem przyjemność wziąść udział. Przechodziłem ulicą Emilii Plater, koło kościoła pod wezwaniem Św.Barbary. Sam kościół nie przetrwał Powstania, ale zachowało się ogrodzenie światyni, a na nim ślady...Ślady walk Zgrupowania "Zaremba-Piorun", które operowało w tym rejonie. Prawdziwe "cudo" znajduję się jednak wewnątrz kościoła, ale o tym już innym razem...


Wczoraj, póżnym wieczorem przemieszczając się ulicą Hożą, zatrzymałem się przed jedną z witryn antykwariatu. Dostrzegłem książkę do której mam bardzo duży sentyment. Ksiązkę w której się kieeedyś,kiedyś zaczytywaliśmy...zapominając o bożym świecie. Przenosząc się w tamte dni...Łza się w oku kręci.
"Pamiętniki żołnierzy Baonu -Zośka-"

Przechodząc ulicą Puławską zauważyłem że pojawił się nowy pomnik! Postument poświęcony Ewie Matuszewskiej.
Ewa Matuszewska była łączniczką w batalionie „Parasol". Jeszcze przed wojną, jako przybrana córka generała Rayskiego - dowódcy lotnictwa II Rzeczypospolitej, poszła niejako w jego ślady. Została pilotem szybowcowym kat.C. Tak więc w konspiracji przyjęła lotniczy pseudonim - „Mewa". Kontynuując studia na konspiracyjnym wydziale lekarskim ukończyła kurs chirurgii przygotowujący do niesienia natychmiastowej pomocy na polu walki. Wybuch Powstania Warszawskiego zastaje Ewę na Mokotowie, gdzie mieszka. Przystepuje do pułku "Baszta". W pierwszych dniach powstania obejmuje pod swoją komendę punkt sanitarny kompanii 02 pułku „Baszta", przy ul. Szustra 55. Jej pojawienie się wśród rannych ucisza jęki, budzi nadzeję i wywołuje uśmiech na twarzach. Ginie w okrążonym budynku przy Alei Niepodległości 117. Ekipa grzebiąca po powstaniu ciała poległych, znalazła ją trzymającą w dłoni zwój bandaża. Tak zostaje pochowana, ze zwojem bandaża w dłoni.

Dzisiaj w ogromnym gmaszysku Prudentialu znowu pojawił sie ogień! Znowu rozgrzały się płomieniami ściany! Jak 66 lat temu. Ale to nie wojna, tylko prace remontowe. Trwa remont budynku. Zwykła ludzka nieuwaga i pożar gotowy:)

Tak ma wyglądać po remoncie...
Kilka zdjęć z Powstania...i trochę historii



Dzisiaj na Starówce można było spotkać " Powstańców" z grup rekonstrukcyjnych. Zobaczyć można było sceny z powstańczej Warszawy. Znależć się w samym centrum powstańczego zwiadu. A nawet wziąć do rąk prawdziwą "Błyskawice"...
Wczoraj otwarty został nowy stadion Legii. Stary służył nam 80 lat...
Na stadionie zawisła słynna flaga poświęcona pamięci Powstania Warszawskiego. A wrażenia...
1 sierpnia, jak co roku odwiedzamy bliskie nam miejsca związane z Powstaniem Warszawskim. Taka to już warszawska tradycja. Miejsca walk, powstańczych epizodów, zwycięstw lub porażek. Jako że dziś jest niedziela, w miejscach tych były prawdziwe tłumy. Odwiedzamy również powstańcze cmentarze, miejsca ostaniego żołnierskiego spoczynku. Miejsca ostatniego spoczynku towarzyszy broni, kolegów, koleżanek, rodziny...
Które to już pokolenie. Tylko samych Powstańców jakby z roku na rok coraz mniej. Odchodzą na wieczną wartę...ale My...
Cmentarz na Woli, miejsce ostatniego spoczynku "Zośkowych" i "Parasolowych" dziewczyn...
Pomnik Powstania Warszawskiego i "wieczny" ogień...
"Twierdza" i "kartoflane pole" przy ulicy Okopowej...
Wojskowe Powązki i kwatery Batalionu "Zośka"...
Właśnie wróciłem z Placu Krasińskich, odbyła się tam msza polowa oraz Apel Poległych...Kompania "Rudy"! STAŃCIE DO APELU!
I już po biegu. Zająłem zaszczytne ...441 miejsce. Na 4 tysiące startujących to chyba niezły wynik. Za rok zamierzam wygrać:)

Dzisiaj póżnym wieczorem miałem okazję przejść przez Park Saski. Szedłem ta samą trasą, którą odbyło się słynne Przejście przez Ogród Saski. Kolejne niewiarygodne, powstańcze losy "Zośki". Jako jedyni spośród załogi staromiejskiej przebili się do Śródmieścia przez placówki niemieckie w Ogrodzie Saskim. Reszta Powstańczej Starówki ewakuowała się do Śródmieścia kanałami. Dzisiaj z taką łatwością pokonuje trasę ze Starówki do Śródmieścia.
Nie ma już Pałacu Zamojskich, nie przetrwał wojennej zawieruchy. Pałacu w którego piwnicach schroniło się 65 Powstańców po załamaniu się próby przebicia przez ulicę Bielańską. Ulica Księcia Alberta nosi teraz nazwę Niecała. Jest "ślepa" ale prowadzi do Ogrodu Saskiego. Zachowała się Światynia Sybilli, którą z piwnic Pałacu Zamojskich widział "Morro". Światynia znajduje się na niewielkim wzniesieniu. Powstańcy mijając ją, utworzyli marszowy szyk trójkowy. Z ulicy Niecałej(Księcia Alberta) widzę w oddali topolę. Pomnik Przyrody, najstarsze drzewo w Ogrodzie Saskim. Ma podobno 250 lat. Żywy świadek. Inni świadkowie tamtych wydarzeń powoli odchodzą...
Żywy świadek, liście tej topoli służyły mi kiedyś jako zakładki do ksiażęk...ale to było baaardzo dawno temu...
W krzakach na tyłach budynków na ulicy Niecałej(Księcia Alberta) znalazłem coś takiego. Wtym miejscu stał Pałac Bruhla. To może jakiś fragment.
Tutaj się wszystko zaczeło. Ulica Niecała(Ksiecia Alberta)...W tym miejscu stał budynek, z którego piwnic wyszli...
Jak zwykle zachowało sie żelastwo...
Jestem już w parku, kiedys była tu jeszcze ulica Księcia Alberta...pozostał kanał, w tle ulica.
Mijam Światynie Sybilli...
Alejki nocą...
Ogród nocą...
Gdzieś w stronę ulicy Królewskiej...
W oddali majaczy budynek upragnionej PAST-y...
Udało mi się "zdobyć" książkę o tytule "Codzienność". Są to wspomnienia z czasów Powstania Warszawskiego. A konkretnie wspomina Pani Teresa Sułowska-Bojarska. W czasie Powstania, nastoletnia łączniczka w AK "Baszta". Jak "Baszta", to chodzi oczywiście o Mokotów. Codzienność powstańczego Mokotowa.
Pewnie po wieczornym i nocym czytaniu, jadąc jutro rano ulicą Puławską, zobaczę zupełnie inną Warszawę. Zupełnie inną ulicę Puławską, Dworkową, Naruszewicza, Dolną...


1 czerwca odszedł na wieczną wartę płk. w st. spocz. Jan Romańczyk ps. "Łata", żołnierz konspiracji i Powstania Warszawskiego w Zgrupowaniu Radosław, batalion "Miotła", kawaler Krzyża Virtuti Militari. Wychowawca i Przyjaciel wielu kibiców Legii Warszawa. Msza Święta odbędzie się w kościele Redemptorystów przy ul. Karolkowej we wtorek 8 czerwca o godzinie 12, a uroczystości pogrzebowe na Powązkach Wojskowych o godz 14. (zbiórka za główną bramą).

Zdjęcie zrobione w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku na ulicy Okopowej. Klęczy Jan Romańczyk "Łata".
A jednak! W ostatniej chwili! Udało się uratować główną fasadę fabryki Kamlera! Stołeczny Konserwator Zabytków wpisał ją do rejestru zabytków. Nakazał także natychmiastowe wstrzymanie prac rozbiórkowych. Wszystko odbyło się w dramatycznych okolicznościach, na placu budowy. W asyście "służb porządkowych"...Ocalała fasada będzie prawdopodobnie wkomponowana w nowo powstały budynek...
Przestaje istnieć legendarny świadek Powstania Warszawskiego - fabryka Kamlera przy Dzielnej 72. Adres "Dzielna 72" znają wszyscy powstańcy. W pierwszym tygodniu Powstania Warszawskiego znajdowała się tu kwatera Komendy Głównej AK z gen. Tadeuszem Borem-Komorowskim na czele. Jeszcze przed Godziną "W"przy fabryce wybuchły walki. Kwaterę gen. Bora otoczyli niemcy. Na pomoc pospieszyli powstańcy z batalionów "Zośka", "Parasol", "Miotła" i "Czata 49". Udało im się przerwać okrążenie. To z tego budynku gen. Bór-Komorowski kieruje Powstaniem. To z tego budynku wybiegają Powstańcze łączniczki by dotrzeć do najbardziej odległych części walczącej Warszawy. 6 sierpnia gen.Bór-Komorowski opuszcza fabrykę i ewakuuje się poprzez ruiny getta na Stare Miasto. Budynki fabryki przetrwały wojnę.
Byłem dzisiaj zobaczyć po raz ostatni fabrykę Kamlera, pożegnac się chyba. Jest już na wpół wyburzona, dzisiaj nie trwały "prace". Jest Święto Narodowe. Fabryka wygląda tak jakby cały czas trwało Powstanie, wszędzie pełno gruzu, desek, starych gazet. Wygląda to wszystko majestatycznie i nie realnie. Spotykam stróża który pilnuje tego pobojowiska, które pozostało z Fabryki. Starym warszawskim akcentem informuje mnie "...panie za pare dni tu juz nic nie będzie..." Rozmawiamy, opowiada że przed chwilą była tu prawnuczka założyciela fabryki p. Kamlera. Jestem wewnątrz zabudowań fabrycznych, biorę jedną z cegieł na pamiątkę. Pamiątka po legendarnej fabryce Kamlera. Stróż stwierdza, ponownie ze starym warszawskim akcentem "...panie ta cegła to stara, przedwojenna, warsiawska robota...pan patrzy jakie wypalanie..." Kręci z podziwem głową. Opuszczam po raz ostatni fabrykę, idę ulicą Dzielną. Odwracam się by spojrzeć po raz ostatni. Zaczynają dzwonić dzwony w Kościele Św. Augustyna. Zatrzymuję się. Wszystko to wygląda jak ostatnie pożegnanie. Bo to KURWA(CENZURA:))jest ostatnie pożegnanie!
p.s. deweloperzy znowu hulają, a pani konserwator zabytków śpi...
"...Tej nocy wiele się dokona
i wielu sprawom przyjdzie kres;
tej nocy wreszcie wstanie "Ona"
z bólu i łez..."
Jan Romocki (1925-1944)
Noc z 16 na 17 kwietnia, Kościół Św. Krzyża. Harcerskie, nocne czuwanie przy zwłokach Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego.
Właśnie wróciłem z pod Pałacu Prezydenckiego. Mój Prezydent nie żyje! Twórca "naszego" muzeum. Muzeum Powstania Warszawskiego. Syn Warszawskich Powstańców.
Ileż razy musiałem GO "bronić" przed dzisiejszymi żałobnikami. 10 kwietnia 2010 roku zapamiętam do końca życia...a zaczęło się...
W nocy z piątku na sobotę, około 2 w nocy. Czyli już 10 kwietnia wracaliśmy z jednego ze staromiejskich pubów. Radośni i roześmiani, zatrzymaliśmy się przed Pałacem Prezydenckim. Spojrzeliśmy na Pałac, w oknach ciemno. Nic nie mówiąc wybuchneliśmy śmiechem, ..."Pan Prezydent śpi..."
Kilka godzin póżniej okazało się że Pan Prezydent zasnął. Zasnął na zawsze w oczekiwaniu na...!!!
Dzisiaj ponownie pojawiłem się w tym miejscu, jakże w innym nastroju...
Kolejne ELITY poszły do ruskiego piachu. Sam nie wiem co mam o tym myśleć, ręce mi opadły. Czy MY naprawdę jesteśmy narodem wybranym przez Boga na cierpienia. Czy Bóg nam to kiedyś wynagrodzi...Kiedy?!
Lech Kaczyński (*)
Stare Powązki, miejsce ostatniego spoczynku ponad 2 milinów mieszkańców Warszawy. W czasie Powstania Warszawskiego siedlisko niemców. Tutaj mieli ozobowiska, pozycje strzeleckie. Dwa tygodnie panoszenia się po terenie cmentarza. Nekropolia rozdeptana niemieckimi buciorami, rozjechana czołgowymi gąsienicami. Idąc w kierunku bramy Św. Honoraty, u zbiegu ulic Powązkowskiej i Okopowej oglądam się w stronę Garbarni Temler i Szwede. Opuszczona, jeszcze nie podzieliła losu innych wyburzonych zabytków(jeszcze!). Zdobyta po ciężkiej walce przez "Pięść", przez kilka sierpniowych dni była areną bardzo ciężkich walk. Patrzę na ulicę Powązkowską i nie mogę się nadziwić że kiedyś przed wojną tą ulica jeżdziły tramwaje. Mijam kościół Św Karola Boroneusza, zaglądam do środka. Białe ściany, białe sklepienia. Jest to drugi kościół zniszczony przez zdobyczną powstańczą pantere "Magdę". Na wieży koscioła niemcy umiejscowili stanowisko ckm. Ostrzeliwali wspomnianą wyżej garbarnię, a także zajętą przez "Zośkę" szkołę przy ulicy Spokojnej. 10 sierpnia "Magda" podjeżdza na róg ulic Okopowej i Spokojnej i jednym celnym strzałem niszcy wieżę kościelną. Po wojnie kościół odbudowano. Po przekroczeniu bramy Św. Honoraty od razu kieruję się w kierunku muru cmentarnego oddzielającego cmentarz od ulicy Spokojnej. Chcę zobaczyć budynek szkoły przy ulicy Spkojnej 13. Idąc cmentarnymi alejkami mijam grobowiec rodziny Krzyżewiczów. To tutaj jest pochowany jest Tadeusz Krzyżewicz, uczestniczył i poległ w "Akcji pod Arsenałem". Czytaliście "Kamienie na szaniec"? Mijam katakumby i ukazuje mi się za murem budynek szkoły. Do 11 sierpnia 1944 roku bronionego przez "Zośkę". Patrzę w okna z których Stanisław Sieradzki "Świst" strzelał do niemieckich snajperów umiejscowionych na cmentarnych drzewach.
Unoszę do góry głowę, patrzę na jeszcze bezlistne drzewa. Spaceruję alejkami, oglądam stare pomniki i nagrobki. Dochodzę do miejsca gdzie Stare Powązki graniczą z Cmentarzem Żydowskim. Na murze umiejscowiona mała tabliczka z suchą informacją- "Tu 3 sierpnia 1944 hitlerowcy roztrzelali 5 żołnierzy AK". Stoję w tym samym miejscu po 66 latach, patrzę na te same alejki, nagrobki, pomniki. Przy jednym z grobowców krząta się starsza dystyngowana dama. Uśmiecha się i życzy Wesołych Świąt. Są Święta Wielkanocne. Pomagam jej w uprzątnięciu grobowca z zeszłorocznych liści. Rozmawiamy, okazuje się że cudem przeżyła Powstanie. Żegnam się i uciekam na Świąteczny obiad...a na Stare Powązki na pewno jeszcze wrócę...
Powązkowska/Okopowa. W tle opuszczone zabudowania, przedwojenna Garbarnia rodzin Temler i Szwede. Miejsce walk Batalionu "Pięść".
To samo miejsce Powązkowska/Okopowa. Fotografia prawdopodobnie pozorowana, wykonana już po upadku Woli.
Niemiecki oficer tyłem do garbarni,która już była prawdopodobnie pusta po wycofaniu się "Pięści".
Za cmentarnym murem budynek szkoły przy ulicy Spokojnej 13. Okna z których "Świst" strzelał do niemieckiego snajpera...
Kościół Św. Karola Boromeusza, na wieży były niemieckie stanowiska ckm. Jednak "Magda" poradziła sobie z nimi...
Grobowiec rodziny Krzyżewiczów, miejsce ostaniego spoczynku Tadeusza Krzyżewicza...
Miejsce egzekucji...










Jest 5 sierpień 1944 roku. "Czarna sobota". Trwa rzeż Woli. Azjatyccy "aryjczycy"rabują, gwałcą, mordują, palą...
Dzisiaj patrzę na Wolę stojąc na rogu ulic Okopowej i Gęsiej. Tutaj przed godziną 10 ulicą Gęsią popędzi "Magda". Zdobyczny niemiecki czołg typu "panther". Zamiast niemieckich krzyży na pancerzu dumnie prezentują się harcerskie lilijki, symbol batalionu "Zośka". "Magda" odegra pierwszoplanową rolę w zdobyciu tzw. "Gęsiówki". Samej ulicy Gęsiej nie znajdziecie na dzisiejszych mapach Warszawy. W tym mniej więcej miejscu przebiega dzisiejsza ulica Mordechaja Anielewicza. Dla mnie jednak zawsze jest to słynna ulica Gęsia. Gęsia, jedna z najważniejszych ulic żydowskiej Warszawy. Ulica ciągneła się od Nalewek (też już nie istniejącej ulicy) aż do Domu Pogrzebowego Cmentarza Żydowskiego. Przy Nalewkach była ulicą handlową, zaś za Dziką aż do Okopowej - siedliskiem żydowskiej biedoty, m.in. kamieniarzy wyrabiających pomniki na cmentarz żydowski. I ten charakterystyczny gwar-przekrzykiwania żydowskich kupców, głodne bosonogie dzieci, nędzarze proszący o jałmużnę. Stukot końskich kopyt na bruku z "kocich łbów". Ulicą ciągneły końskie karawny w kierunku Cmentarza Żydowskiego. Tu i ówdzie przemknie riksza, wioząc bardziej zamożnych mieszkańców dzielnicy. Niesamowita atmosfera dzielnicy żydowskiej. Ech...cofnąć się w czasie i przejść się ulicami tej dzielnicy. Miłą, Nalewkami, Lesznem, Gęsią... Wszystko skończyło się w roku 1943 po likwidacji przez niemców getta. Większość żydowskich mieszkańców Warszawy, kilkaset tysięcy wywieziono do obozu koncentacyjnego w Treblince. Gdzie zostali zamordowani. Puste getto wyburzono. Także zabudowania ulicy Gęsiej. W celu sprawniejszego porządkowania terenu po byłym gettcie, niemcy zdecydowali o utworzeniu na terenie ruin getta warszawskiego obozu koncentracyjnego. KL Warschau.
Obóz powstał wzdłuż ulicy Gęsiej od Zamenhofa do Okopowej. Nazywany był potocznie przez warszawiaków "Gęsiówką".
W celu utrudnienia ewentualnych kontaktów więźniów z mieszkańcami Warszawy do obozu kierowano przede wszystkim Żydów - obcokrajowców, pochodzących z Grecji, Francji, Niemiec, Austrii, Belgii i Holandii. Więźniowie obozu zajmowali się głównie wyburzaniem getta, sortowaniem gruzu, wydobywaniem wszelkiego rodzaju surowców wtórnych, ale również poszukiwaniem wśród gruzu kosztowności i innych cennych przedmiotów. W lipcu 1944 niemcy przystąpili do ewakuacji obozu.W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego na terenie „Gęsiówki" pozostało ok. 400 więźniów, którzy mieli być wykorzystani do całkowitej likwidacji obozu...Aż do 5 sierpnia 1944 roku..."Zośka" zdobywa "Gęsiówkę"...
Teren "Gęsiówki" otaczały barykady, wieże i bunkry. Był silnie umocnionym niemieckim punktem oporu. Dlatego przy zdobyciu obozu tak ważną rolę odegra "Magda"...
Idę dzisiejszą ulicą Gęsią (niektórzy twierdzą że to ulica M. Anielewicza), oczywiście nie zachowało sie prawie nic ze starej ulicy. Dochodzę do budynku przy Anielewicza(Gęsiej)34, na budynku pamiątkowa tablica. Tylko czemu tutaj ją zamontowali. Według starych zdjęć lotniczych właściwy obóz miescił się kilkaset metrów dalej, mniej więcej na wysokości ulicy Smoczej. Uważnie patrzę pod nogi, szukam pozostałości ulicy Gęsiej. Może znajdę kawałek bruku. Znajduję stare włazy do kanałów w terażniejszym chodniku i trawniku. Podziemna kanalizacja dawnej ulicy.
Zachowały się. Słynny kanał pod ulicą Gęsią, kanałami tymi odbywał się szmugiel żywności do getta. Ciekawe czy był ktoś w nich od zakończenia wojny. Wejście odbywało się na terenie Cmentarza Żydowskiego. Tam właz do kanału jest upamiętniony. A te z Gęsiej nie...po tych włazach gąsienicami przejechała powstańcza pantera. "Magda" jedzie Gęsią...
Wspomina Ryszard Białous "Jerzy" dowódca "Zośki" :
"...Wielka i potężna barykada, która oddziela nasze pozycje na Gęsiej od ziemi niczyjej, rozciągającej się między murem "Gęsiówki" a nami, okazała się bardzo łatwa dla naszej "Pantery", która przetoczyła się po niej jak po śmietnisku żelaznych odpadków i jedynie do łoskotu motorów i jazgotu karabinów maszynowych dołączył się hałas miażdżonego muru, trzask łamanych desek i szyn żelaznych. "Pantera" jest już na wysokości drugiej barykady, którą bierze równie łatwo, jak i poprzednią. Po sforsowaniu pierwszej barykady Niemcy zorientowali się, że to nie ich czołg - rozpoczęli silny, choć niezbyt skuteczny ogień broni maszynowej. Czołg odpowiedział strzałami z działa, skierowanymi na wieże strażnicze. W tym samym momencie pluton "Felek" z okrzykiem "hurra!" ruszył do szturmu biegiem w kierunku pierwszej wieży. Niemcy usadowieni w "bocianach" stawiali jednak dosyć silny opór. Po zdruzgotaniu żelaznej bramy czołg otworzył drogę do natarcia w głąb obozu. Pod jego osłoną żołnierze z ppor. "Giewontem" przebiegają i zajmują nowe pozycje, już wewnątrz "Gęsiówki". Rozpoczyna się obustronny gwałtowny ogień broni maszynowej. Jednakże decydujący jest ogień działa czołgowego, przenoszony z jednej wieży na drugą. Jedna skrajna płonie, na innych poznaję naszych chłopców. "Pantera" wolno i systematycznie przenosi ogień swego działa z jednej wieży na drugą, według ustalonego z góry schematu, a precyzja, z jaką pociski padają, budzi we mnie uczucie prawdziwej dumy. Strzał, kłęby kurzu i dymu, i pojedyncze postacie biegnących chłopców - oto widok, który powtarza się z dokładnością maszyny. Nagle w szkłach lornetki dostrzegam coś, co w tej uregulowanej pozornie grze jest niebezpiecznym zgrzytem. Oto z jednej z wież wyskakują Niemcy. Jeden roluje ścigany bryzgami naszego kaemu. Jeszcze nie padł strzał z działa, a już widzę chłopców "Kuby", jak wpadają do wieży. O, gdybym mógł ich powstrzymać! Nowy huk wstrząsa powietrzem i za chwilę wieża przez naszych obsadzona otacza się chmurą pyłu, z którego powoli wynurzają się postacie żołnierzy. Jednego prowadzą pod ręce dwaj koledzy. Pcham gońca w ich kierunku, a sam, choć obawiam się tam poważniejszych jakichś strat, przenoszę wzrok na inne wieże, które są w tej chwili celem dla naszego czołgu. "Pantera" stoi w bramie i razi ogniem bunkier, znajdujący się naprzeciw..."
Dochodzę do ulicy Smoczej, miejsca gdzie znajdowała się brama obozowa. W tym miejscu znajdują się obecnie pawilony handlowe. Próbuje sobie wyobrazić masywną, żelazną bramę...ostatnia przeszkoda dzieląca "zośkowców" od obozu...esesmani uciekają w kierunku Pawiaka...tych esesmanów którzy nie zgineli w walce, schwytanych stawia się przed dorażnym sądem polowym. Zostają roztrzelani w imieniu Polski Podziemnej...Tymczasem z baraków wybiegają wychudzone postacie w pasiakach...Obóz zdobyty, uwolniono 348 Żydów . 324 mężczyzn i 24 kobiety. Róznych narodowści.
Z "Gęsiówki" nie zachowało się do dnia dzisiejszego nic. Dawnej ulicy Gęsiej też już nie ma. Oczywiście na powierzchni nic nie ma, bo pod ziemią...jest wiele. Dlatego tak lubię awarie wodociągowe na terenie dzisiejszego Muranowa. Wodociągowcy podczas naprawy czasami odsłaniają podziemne fragmenty budynków, ulic, różnego rodzaju budowli dawnego getta...wtedy aparat idzie w ruch.
Na ulicy Gęsiej...żydowski nędzasz...
Riksza na ulicy Gęsiej...

Ulica Gęsia po likwidacji getta. Żydowscy mieszkańcy zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych, gdzie zginą.
Za kilka miesięcy to miejsce będzie zrównane z ziemią, rozpocznie sie wyburzanie terenu po byłym gettcie...
Przy ulicy Gęsiej na miejscu getta powstał obóz koncentracyjny zwany "Gęsiówką"...
A tak to miejsce wygląda obecnie...
Ni stąd ni zowąd właz do kanału na chodniku dzisiejszej ulicy M. Anielewicza. Pozostałośc po ulicy Gęsiej. Tędy jechała "Magda"...
Pozostałość po ulicy Gęsiej na chodniku. Ciekawe czy Ci którzy remontowali chodnik, wiedzieli że oprawiają nieczynny, przedwojenny kanał. Dzisiaj to chodnik, wcześniej środek ulicy Gęsiej...
Tablica na budynku przy Anielewicza 34. Moim zdaniem właściwy obóz znajdował sie kilkaset metrów dalej, przy ulicy Smoczej...
Jedno z najbardziej znanych zdjęć z Powstania. "Zośka" na terenie "Gęsiówki"...



Legioniści w Bełchatowie przy okazji meczu GKS Bełchatów - Legia Warszawa . Mecz odbył się w sobotę , zakończył się zwycięstwem Legiunii...jeden do zera . I na tym można skończyć relację :)
"Mishka" dzięki za bełchatowskie zdjęcia...



111 to numer autobusu , którym kilkanaście lat temu wracałem codziennie ze szkoły . Wsiadałem na Placu Bankowym .
Autobus z Placu Bankowego skręcał w ulicę Senatorską . Po przejechaniu około 100 metrów , mijał Klasztor pod wezwaniem
św. Antoniego z Padwy , a ja spoglądałem na obie strony ulicy . Po co ? Myślałem że będą . Kto ? Że będą przebiegać przez ulicę , do Klasztoru . Kto ? "Zośka". Grupa 63 powstańców w panterkach...
...Jest noc z 30 na 31 sierpnia 1944 roku Starówka dogorywa . Okrążona ze wszystkich stron rozpaczliwie sie broni .
Brakuje wszystkiego , broni , żywności , wody , nie mówiąc już o wodzie pitnej . Piwnice na ulicach Miodowej , Zakroczymskiej , na Podwalu przepełnione są rannymi . Zabitych nie ma gdzie już grzebać . Komunikacja że Śródmieściem i Żoliborzem odbywa się wyłącznie kanałami . Ludność cywilna koczuje w piwnicach , bez żywności i wody .
Właśnie ta owa sierpniowa noc , miała być nocą ostatniej szansy . Szansą połączenia Starego Miasta ze Śródmieściem .
Akcja ta miała na celu utworzenie „korytarza", umożliwiającego całkowitą ewakuację rannych i ludności cywilnej do Śródmieścia.Wieczorem oddziały powstańcze przegrupowują się i przygotowują do przebicia z ul. Bielańskiej w kierunku Hal Mirowskich i Placu Żelaznej Bramy. Atak ma być wsparty równoczesnym natarciem oddziałów Śródmiejskich z Grzybowskiej i Królewskiej.
Próba połączenia Starego Miasta ze Śródmieściem-Północ nie powiodła się. Natarcie wykonane z Banku Polskiego na Bielańskiej załamało się przy wielkich stratach w zabitych i rannych . W kilkugodzinnej nocnej walce ginie 300 powstańców . Między innymi dowódca "Brody53" Kajus Andrzejewski "Jan" . Los Starówki jest przesądzony . Ulicę Bielańską pokonuje tylko 63 powstańców .
Owa wpomniana wyżej grupa . 63 powstańców . Co dalej ? Ze wszystkich stron nieprzyjaciel . Przyczaili sie w oficynie budynku na ulicy Senatorskiej . Pokonują biegiem , pod ciągłym ostrzałem ulicę Senatorską . Jeden trafiony , zostaje na tej ulicy na zawsze . "Morro" ranny . Dobiegają do Klasztoru , po walce wypierają liczniejszego wroga z terenu Klasztoru .
Wszyscy są ranni . Trwa opatrywanie ran . Dookoła Niemcy i rosyjskojęzyczni esesmani . Odpierają kolejny , wściekły atak nieprzyjaciela . Tutaj zacznie się najbardziej niezwykła legenda Powstania Warszawskiego . Niezwykła historia przejścia przez Ogród Saski . Ale o tym innym razem .
Klasztor stoi do dnia dzisiejszego , mimo że okolica zmieniła się nie do poznania . Wchodzę na teren Klasztoru , zostawiam za sobą współczesną Warszawę . Dotykam muru , miejsce to ma jakąś moc...
Już przy wejściu czuje że jest to miejsce niezwykłe . Spaceruje katakumbami tego Klasztoru , wchodzę do wnętrza .
Zapiera mi dech . Wewnątrz starsza kobieta odmawia różaniec . Wszędzie czuć historię . Przysiadłem , wbiłem wzrok w ołtarz . Ten sam ołtarz ...czuję jak zatrzymuje się czas...
Na ogrodzeniu znajduje ślady po pociskach . Wychodzę z terenu Klasztoru , idę zobaczyć jak wygląda z tyłu .
Od strony Ogrodu Saskiego graniczy z jakąś szkołą . Jest weekend , szkoła jest pusta . Wchodzę na teren szkoły , idę przez boisko szkolne w kierunku Klasztoru . Zaczepia mnie szkolny stróż , pyta :
-W czym panu pomóc . Szuka pan kogoś , czegoś...
Odpowiadam :
-Tak . "Zośki" szukam .
Stróż po krótkim namyśle , odpiera :
-Ja tam nic nie wiem . To trzeba w kościele pytać .
Odchodzę...
Starówka płonie , upada , dogorywa ...
Tak wyglądała ulica Senatorska w czasie okupacji . Jest to mniej więcej miejsce w którym oddział 63 powstańców
pokonywał ulicę Senatorską . W tle widać wieżę Ratusza Miejskiego .
2009 rok , tak obecnie wygląda ulica Senatorska . Trochę inna . W tle widać odbudowany kilka lat temu Ratusz Miejski...
2009 rok Klasztor pod wezwaniem Św. Antoniego z Padwy ...
Ślad po pocisku na ogrodzeniu Klasztoru...
Pamiątkowa tablica wewnątrz Klasztoru...
Pamiątkowa tablica...


Odwiedziłem dzisiaj targ staroci na Kole . Znalazłem coś takiego :
"...Batalion "Sokół" walczył w Śródmieściu Południowym w Alejach Jerozolimskich w okolicach Banku BGK mając za zadanie utrzymanie połączenia za Śródmieściem Północnym w okolicach ul. Kruczej i Brackiej .
W batalionie "Sokół" walczył i zginął w okolicach ul. Nowogrodzkiej (Bracka 35) legendarny "Antek Rozpylacz"..."
Jest takie zdjęcie z Powstania . Zdjęcie na którym uwieczniony jest powstaniec z Batalionu "Chrobry II" . Ale jest coś jeszcze . Balkon na drugim piętrze budynku przy ulicy Żelaznej , a dokładnie balustrada znajdująca sie na tym balkonie.
Z balkonu rozpościerał sie widok na Dworzec Pocztowy w Alejach Jerozolimskich i Dom Kolejowy . Obie budowle były
powstańczymi redutami . Po lewej stronie pudełkowaty gmach Domu Kolejowego, po prawej olbrzymi, modernistyczny i surowy kompleks Dworca Pocztowego, pomalowany w maskujące barwy. Obiekt, z racji swojej wysokości i konstrukcji, jest kluczowy dla panowania nad Alejami Jerozolimskimi, wówczas główną arterią wschód - zachód.
Do dnia dzisiejszego ostał sie jedynie budynek Domu Kolejowego . Na ścianach budynku widoczne są ślady Powstania .
Dworzec Pocztowy został wyburzony w 2007 r. !!! Oba budynki należały do tak zwanego "twardego frontu".
Podniosło mi się ciśnienie , jak można wyburzyc taką pamiatkę przedwojennej Stolicy!!! Czas juz chyba skończyć z rządami developerów , bezmyślnie niszczącymi Warszawę .
Wróćmy do balkonu . Znalazłem te miejsce , ten niezwykły balkon . Chciałem sie tam dostać na chwilę , małą chwilkę .
Zobaczyć ten widok . Widok osamotnionej reduty Domu Kolejowego , sieroty . Dworca Pocztowego już nie ma .
Niestety nie zastałem obecnie mieszkających tam osób . Może innym razem:)
Sierpień '44 strzelający powstaniec . Balkon z charakterystyczną balustradą , w głębi widać Dom Kolejowy .
2009r. i ten sam balkon z balustradą .
W głębi balkon na drugim piętrze . Na pierwszym planie niewyburzony "fragmencik" Dworca Pocztowego .
Czemu zostawili ten narożnik . Może zapomnieli doburzyć :)
...i będziemy pamiętać.
Wola , skąpana we krwi Wola . Ulica Spokojna , podczas Powstania była spokojna tylko z nazwy . Obecnie jest to ulica na której zatrzymał się czas . Skromna uliczka , wolna od wielkomiejskiego zgiełku. Ulica granicząca ze Starymi Powązkami.
Na ulicy Spokojnej 13 mieści sie budynek szkolny. Podczas Powstania budynek i wydarzenia które się tam odegrały, zapisały się w powstańczej legendzie . Od '39 budynek zajmowali Niemcy , ale do czasu...
...2 sierpnia nastąpił atak 3 plutonu "Felek" 2 kompanii "Rudy" Batalionu "Zośka" . Szkoła została zdobyta. I tak, do 11 sierpnia szkoła była skrawkiem Polskości . 60 powstańców . 8 dziewcząt . Sanitariuszki i łączniczki , żadna nie przeżyła Powstania. 11 sierpnia pluton wpadł w okrążenie.Ulica Spokojna 13 . Ostatni punkt oporu na Woli. Naszej starej Woli...
Ech...być tam. Spóżniony... .Wybrałem się...
Ciemny , jesienny wieczór. Idę ulicą Kolską w kierunku muru Starych Powązek . Słychać tylko mój miarowy krok , wkoło
żywej duszy . Zaczyna ścielić się mgła . Dochodzę do muru cmentarnego . Mijam jakiegoś kota , który wbił we mnie wzrok .
Idę po trawie wzdłuż muru . Starego ceglanego muru , każda z tych cegieł była świadkiem tylu wydarzeń . Ech...żeby te cegły potrafiły mówić . Mgła coraz bardziej utrudnia widoczność . I ta cisza...
Dochodzę do budynków przedwojennych Miejskich Zakładów Sanitarnych . Jeszcze kilkadziesiat metrów i jestem na ulicy
Spokojnej . Skąd ta nazwa . Kto wpadł na taki pomysł. Po zapadnięciu zmroku ulica ta ma w sobie jakąś grozę .
Ulicę Spokojną wytyczono w rejonie zwanym Kaźnicą ze względu na wykonywane tu wyroki śmierci. W pobliżu swoją siedzibę miał też miejski hycel. Spalarnię uruchomiono na początku 1912 r., Zakłady Sanitarne pół roku później. Do zadań MZS należało m.in. odrobaczanie, odwszawianie, dezynsekcje i przewóz martwych noworodków.
Idę ulicą Spokojną , wzdłuż ceglanego muru MZS . Wytężam wzrok , wodzę po każdej cegle . Szukam jakiejś pamiątki z Powstania . I mam ! Ślad po pocisku ! Dotykam tej szczeliny jak relikwii .
MZS mieściło się na Spokojnej 15 , a więc to juz blisko . Idę chodnikiem pełnym liści . Jest ! Dochodzę ! Budynek szkoły.
Ulica Spokojna 13 . Powstańcza reduta . Budynek stoi majestatycznie , jakby dumny ze swojej historii .
Patrzę w okno na drugim piętrze , z którego "Świst" strzelał do niemieckiego snajpera.
Ogarnia mnie jakaś nostalgia , na usta ciśnie się zawołanie :
Zośka , Zośka jesteście tu!
Byli i są (*)
ślad po pocisku na murze okaląjcym MZS
Od 2 do 11 sierpnia '44 Powstańcza Reduta . Zdjęcie wykonano przed wojną (od strony ul. Kolskiej).
a takiego go znalazłem po 65 latach...
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 5 982 (wersja testowa)
Hołd...!
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: