Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 235 608 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

7280!

piątek, 05 lipca 2013 22:21

7280 wejsc na mojego blooga!Niesamowite.Lezka w oku sie kreci.Wzruszylem sie.Dziekuje!


Podziel się
oceń
1
0

Zapraszam na XXI...

czwartek, 07 lipca 2011 18:42

 

  

 


Podziel się
oceń
0
0

Powstańcze Biogramy...

wtorek, 05 lipca 2011 18:00

http://www.1944.pl/historia/powstancze-biogramy/spis/

 

Zajrzyjmy, pomóżmy, powiedzmy innym. Wielkie, ważne dzieło, wyścig z umykającym czasem. Tak mało ich już wśród nas.


Podziel się
oceń
0
0

"Zaremba-Piorun"...

niedziela, 09 stycznia 2011 18:08

   Udając się dzisiaj w pośpiechu na linię startu V Biegu WOŚP, w którym miałem przyjemność wziąść udział. Przechodziłem ulicą Emilii Plater, koło kościoła pod wezwaniem Św.Barbary. Sam kościół nie przetrwał Powstania, ale zachowało się ogrodzenie światyni, a na nim ślady...Ślady walk Zgrupowania "Zaremba-Piorun", które operowało w tym rejonie. Prawdziwe "cudo" znajduję się jednak wewnątrz kościoła, ale o tym już innym razem...

 

  

 

  

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

Książka...

czwartek, 30 grudnia 2010 10:33

   Wczoraj, póżnym wieczorem przemieszczając się ulicą Hożą, zatrzymałem się przed jedną z witryn antykwariatu. Dostrzegłem książkę do której mam bardzo duży sentyment. Ksiązkę w której się kieeedyś,kiedyś zaczytywaliśmy...zapominając o bożym świecie. Przenosząc się w tamte dni...Łza się w oku kręci.

"Pamiętniki żołnierzy Baonu -Zośka-"

 


Podziel się
oceń
0
0

"Mewa"...

sobota, 30 października 2010 20:17

   Przechodząc ulicą Puławską zauważyłem że pojawił się nowy pomnik! Postument poświęcony Ewie Matuszewskiej.
Ewa Matuszewska była łączniczką w batalionie „Parasol". Jeszcze przed wojną, jako przybrana córka generała Rayskiego - dowódcy lotnictwa II Rzeczypospolitej, poszła niejako w jego ślady. Została pilotem szybowcowym kat.C. Tak więc w konspiracji przyjęła lotniczy pseudonim - „Mewa". Kontynuując studia na konspiracyjnym wydziale lekarskim ukończyła kurs chirurgii przygotowujący do niesienia natychmiastowej pomocy na polu walki. Wybuch Powstania Warszawskiego zastaje Ewę na Mokotowie, gdzie mieszka. Przystepuje do pułku "Baszta". W pierwszych dniach powstania obejmuje pod swoją komendę punkt sanitarny kompanii 02 pułku „Baszta", przy ul. Szustra 55. Jej pojawienie się wśród rannych ucisza jęki, budzi nadzeję i wywołuje uśmiech na twarzach. Ginie w okrążonym budynku przy Alei Niepodległości 117. Ekipa grzebiąca po powstaniu ciała poległych, znalazła ją trzymającą  w dłoni  zwój bandaża. Tak zostaje pochowana, ze zwojem bandaża w dłoni.




Podziel się
oceń
0
0

Nominacja...

wtorek, 19 października 2010 17:58
   Pragnę wszem i wobec poinformować, że poniższy bloog został nominowany do nagrody głównej...
Dostałem taką oto informacje:

"Mam przyjemność poinformować Pana, że blog Spóźniony Szlak '44/'09 zwrócił uwagę jurorów konkursu "Syrenka w sieci" na najciekawszą warszawską stronę internetową. Spóźniony Szlak znalazł się pośród dwudziestu stron nominowanych do nagrody głównej.

Organizatorem konkursu jest miesięcznik "Stolica". Rozstrzygnięcie odbędzie się 23 października o godzinie 13.00 w Traffic Club, ul. Bracka 25. "

Zaskoczeni!? Sam jest zaskoczony...
Zapraszam na wyżej wymieniną imprezę znajomych i nieznajomych:)




Podziel się
oceń
0
0

Prudential znowu w ogniu...

poniedziałek, 18 października 2010 0:38

   Dzisiaj w ogromnym gmaszysku Prudentialu znowu pojawił sie ogień! Znowu rozgrzały się płomieniami ściany! Jak 66 lat temu. Ale to nie wojna, tylko prace remontowe. Trwa remont budynku. Zwykła ludzka nieuwaga i pożar gotowy:)





 Tak ma wyglądać po remoncie...



Kilka zdjęć z Powstania...i trochę historii








Podziel się
oceń
3
0

Dziś na Starówce...

niedziela, 08 sierpnia 2010 19:47

   Dzisiaj na Starówce można było spotkać " Powstańców" z grup rekonstrukcyjnych. Zobaczyć można było sceny z powstańczej Warszawy. Znależć się w samym centrum powstańczego zwiadu. A nawet wziąć do rąk prawdziwą "Błyskawice"...






































Podziel się
oceń
0
0

Nowy...

niedziela, 08 sierpnia 2010 19:00

Wczoraj otwarty został nowy stadion Legii. Stary służył nam 80 lat...
Na stadionie zawisła słynna flaga poświęcona pamięci Powstania Warszawskiego. A wrażenia...








Podziel się
oceń
0
0

Wieczna warta...

niedziela, 01 sierpnia 2010 21:22

   1 sierpnia, jak co roku odwiedzamy bliskie nam miejsca związane z Powstaniem Warszawskim. Taka to już warszawska tradycja. Miejsca walk, powstańczych epizodów, zwycięstw lub porażek. Jako że dziś jest niedziela, w miejscach tych były prawdziwe tłumy. Odwiedzamy również powstańcze cmentarze, miejsca ostaniego żołnierskiego spoczynku. Miejsca ostatniego spoczynku towarzyszy broni, kolegów, koleżanek, rodziny...
Które to już pokolenie. Tylko samych Powstańców jakby z roku na rok coraz mniej. Odchodzą na wieczną wartę...ale My...



Cmentarz na Woli, miejsce ostatniego spoczynku "Zośkowych" i "Parasolowych" dziewczyn...



Pomnik Powstania Warszawskiego i "wieczny" ogień...



"Twierdza" i "kartoflane pole" przy ulicy Okopowej...

Wojskowe Powązki i kwatery Batalionu "Zośka"...






















Podziel się
oceń
0
0

Wieczór przed...

niedziela, 01 sierpnia 2010 0:26

   Właśnie wróciłem z Placu Krasińskich, odbyła się tam msza polowa oraz Apel Poległych...Kompania "Rudy"! STAŃCIE DO APELU!















Podziel się
oceń
0
0

Już po biegu...

niedziela, 25 lipca 2010 18:31

   I już po biegu. Zająłem zaszczytne ...441 miejsce. Na 4 tysiące startujących to chyba niezły wynik. Za rok zamierzam wygrać:)








Podziel się
oceń
1
0

XX BIEG...

piątek, 23 lipca 2010 11:25
   Właśnie odebrałem numer startowy. Numer startowy w XX BIEGU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. Dwudziesty nocny bieg odbędzie sie jutro, tzn. 24 lipca. Start 20.45.  Wystartować ma kilka tysięcy osób. Do wyboru sa dwa dystanse: 5 km i 10  km. Ja wybieram 10 km i zamierzam pobić swój rekord:)
Więcej na: www.zabiegajopamiec.waw.pl.











Podziel się
oceń
0
0

Przejście...

czwartek, 22 lipca 2010 1:27

   Dzisiaj póżnym wieczorem miałem okazję przejść przez Park Saski. Szedłem ta samą trasą, którą odbyło się słynne Przejście przez Ogród Saski. Kolejne niewiarygodne, powstańcze losy "Zośki". Jako jedyni spośród załogi staromiejskiej przebili się do Śródmieścia przez placówki niemieckie w Ogrodzie Saskim. Reszta Powstańczej Starówki ewakuowała się do Śródmieścia kanałami. Dzisiaj z taką łatwością pokonuje trasę ze Starówki do Śródmieścia.
   Nie ma już Pałacu Zamojskich, nie przetrwał wojennej zawieruchy. Pałacu w którego piwnicach schroniło się 65 Powstańców po załamaniu się próby przebicia przez ulicę Bielańską. Ulica Księcia Alberta nosi teraz nazwę Niecała. Jest "ślepa" ale prowadzi do Ogrodu Saskiego. Zachowała się Światynia Sybilli, którą z piwnic Pałacu Zamojskich widział "Morro". Światynia znajduje się na niewielkim wzniesieniu. Powstańcy mijając ją, utworzyli marszowy szyk trójkowy. Z ulicy Niecałej(Księcia Alberta) widzę w oddali topolę. Pomnik Przyrody, najstarsze drzewo w Ogrodzie Saskim. Ma podobno 250 lat. Żywy świadek. Inni świadkowie tamtych wydarzeń powoli odchodzą...



Żywy świadek, liście tej topoli służyły mi kiedyś jako zakładki do ksiażęk...ale to było baaardzo dawno temu...



W krzakach na tyłach budynków na ulicy Niecałej(Księcia Alberta) znalazłem coś takiego. Wtym miejscu stał Pałac Bruhla. To może jakiś fragment.






Tutaj się wszystko zaczeło. Ulica Niecała(Ksiecia Alberta)...W tym miejscu stał budynek, z którego piwnic wyszli...



Jak zwykle zachowało sie żelastwo...



Jestem już w parku, kiedys była tu jeszcze ulica Księcia Alberta...pozostał kanał, w tle ulica.



Mijam Światynie Sybilli...



Alejki nocą...


 
Ogród nocą...



Gdzieś w stronę ulicy Królewskiej...


W oddali majaczy budynek upragnionej PAST-y...


Podziel się
oceń
2
1

"Codzienność"...

wtorek, 29 czerwca 2010 21:22

   Udało mi się "zdobyć" książkę o tytule "Codzienność". Są to wspomnienia z czasów Powstania Warszawskiego. A konkretnie wspomina Pani Teresa Sułowska-Bojarska. W czasie Powstania, nastoletnia łączniczka w AK "Baszta". Jak "Baszta", to chodzi oczywiście o Mokotów. Codzienność powstańczego Mokotowa.
   Pewnie po wieczornym i nocym czytaniu, jadąc jutro rano ulicą Puławską, zobaczę zupełnie inną Warszawę. Zupełnie inną ulicę Puławską, Dworkową, Naruszewicza, Dolną...














Podziel się
oceń
1
1

Bielańska...

środa, 16 czerwca 2010 22:45
   Z kilka tygodni zniknie budynek Banku Polskiego przy ulicy Bielańskiej. Potężny gmach, a właściwie to co z niego zostało.
Legendarna "Reduta Bank Polski". Przechodzę przez ulicę Bielańską na wysokości Daniłowiczowskiej. Mijam niewidoczną barykadę. Tam i z powrotem przez ulicę Bielańską. Z taką łatwością. Przecież to granica! Granica broniącej się od miesiąca Starówki. Panuje pozorny spokój i cisza. Jest godzina 18. Za kilka godzin się zacznie...zapadnie noc i na niebie rozbłysną sygnalizacyjne flary..."Serie karabinów maszynowych zmiatają gruz pod nogami, granatniki rzygają grudami ziemi. Potykam się o coś, padam. Nie mogę sie podnieść, bo cekaem wali tuż przede mną, a ogniki pocisków tańczą mi przed oczami - to kule. Otępiały, ogłuszony przywieram twarzą do ziemi..." . Jestem już po drugiej stronie ulicy, patrzę na adres-Bielańska 3. Odwracam się, widzę jak przez śmiercionośną ulicę przeskakują kolejne plutony "Zośki"..."Pluton Alek", "Pluton Sad", "Pluton Śnicy, naprzód!!!".
Chwila zawachania i słyszę: "Naprzód! Jesteśmy odcięci. Musimy iść ciągle naprzód!" . Czy to okrzyk "Morro"...!?
Idę dalej w kierunku ulicy Senatorskiej...



Ulica Bielańska. Druga Rzeczpospolita...



Ta sama ulica Bielańska. Anno Domini 2010...



Senatorska róg Bielańska...



Anno Domini 2010, prawie identyczne...



Ruiny Banku Polskiego, ocałało tylko prawe skrzydło...



Bielańska...w tle ruiny...



Ślady...



Ślady i współczesna "kotwica"...



Ślady...



Ślady, ślady...



Fragment ocalałego prawego skrzydła budynku...



Pozostałości piwnic...



Pozostałości...



Już wiadomo z jakiej cegielni pochodziły cegły służące do budowy gmachu Banku Polskiego...



R i S ka...



Kostka brukowa w trawniku, ślady po przedwojennej ulicy Hipotecznej...



Po tym bruku, ulicą Hipoteczna odbywała sie ewakuacja Reduty w stronę włazów kanałowych na ulicy Długiej. Po nieudanym połączeniu Starówki ze Śródmieściem w nocy z 31 sierpnia na 1 września...



Tablica pamiątkowa...



Tak ma wyglądać w przyszłości, sylwetką przypomina poporzednika...



Zwykły, "niezwykły" adres...

Podziel się
oceń
2
0

Wspomnienie...

sobota, 12 czerwca 2010 20:12
   We wtorek pożegnaliśmy płk. Jana Romańczyka. Niestrudzonego żołnierza konspiracji i Powstania Warszawskiego. Przeszedł cały szlak bojowy Zgrupowania "Radosław". Z Woli przez ruiny getta na Starówkę, póżniej Śródmieście i Czerniaków.
Ze Starówki do Sródmieścia kanałami. Kiedyś miałem okazję posłuchać powstańczych gawęd pana Jana.
Powspominajmy jeszcze raz, może ostatni raz:

"...1 sierpnia 1944 r. o godzinie 11.00 wrócił dowódca i powiadomił nas, że Powstanie Warszawskie rozpocznie się dziś o godz. 17.00. Miejsce rozpoczęcia akcji dla naszej grupy - ul. Okopowa 31. Łącznicy udali się natychmiast w teren, by powiadomić oddziały aby natychmiast stawiły się na ulicę Okopową. Grupa przebywająca na punkcie kontaktowym dostała polecenie udania się bezpośrednio na ulicę Okopową, by przygotować obiekt do akcji.Naszym macierzystym oddziałem był  batalion szturmowy "Miotła", zgrupowanie "Radosław" Kedyw KG AK. Mimo, że godzina wybuchu Powstania została ustalona na 17, byliśmy na miejscu już wcześniej i przygotowywaliśmy obiekt do walki. Napełnialiśmy worki piaskiem i układaliśmy pod oknami..."

"...Akcja na naszym odcinku rozpoczęła się wcześniej. Na rogu ulic Dzielnej i Okopowej zatrzymał się samochód niemiecki i ostrzeliwał z karabinu maszynowego ludzi będących przy monopolu tytoniowym. Po krótkiej konsternacji stacjonujące tam nasze oddziały zaatakowały samochód granatami. Niemcy rozbiegli się, pozostawiając pojazd. Uciekający Niemcy stali się celem naszych żołnierzy i kilku z nich padło. Były pierwsze zdobyczne sztuki broni..."

"...Nie ucichły jeszcze strzały, gdy przed nasze stanowiska nadjechały dwa ciężarowe samochody z przyczepami, pełne maruderów z frontu. Samochody, ostrzelane przez nas, zatrzymały się, a żołnierze uciekli do domów po przeciwnej stronie ulicy. Patrol zorganizowany przez dowództwo naszej placówki, podjął akcję przeciwko żołnierzom niemieckim. Znaczna ich część uciekła, lecz kilkudziesięciu wzięliśmy do niewoli, respektując układy genewskie. Ja otrzymałem służbę na stanowisku w oknie na parterze Po zapadnięciu zmroku na naszym odcinku zapanowała cisza. Tylko w okolicy widać było łuny pożarów. Tak minął pierwszy dzień..."

"...W dniu 26 sierpnia dostaliśmy rozkaz podmienić oddział z plutonu "Jerzyków" broniącego szpitala Jana Bożego na ulicy Bonifraterskiej. Obrona była bardzo ciężka. Mając stanowisko od strony podwórza, zauważyłem jak do kraty w oknie piwnicy budynku prostopadle przyległego do naszego, czyjeś ręce przywiązują puszkę trotylu, pociągają za sznurek i znikają. Ja też się schowałem, nastąpił wybuch. Gdy ponownie wyjrzałem, krata była naruszona, a w piwnicy Niemcy zbierali się do ataku. Niewiele myśląc wziąłem filipinkę (granat uderzeniowy) i modląc się, bym trafił w lukę w kracie jaka pozostała po wybuchu, wrzuciłem ją do piwnicy. Trafiłem dobrze. Kiedy wyjrzałem, w piwnicy było pełno dymu, ale panował w niej spokój. Niemcy rozpoczęli atak goliatami i miotaczami ognia. Broniliśmy się zaciekle, niestety byliśmy zmuszeni opuścić płonący szpital..."

"...Następnego dnia otrzymałem rozkaz, by wraz z drużyną bronić narożnika ulic Bonifraterskiej i Sapieżyńskiej. Narożnik ten składał się z wypalonych kamienic, które waliły się pod ogniem artyleryjskim. Właśnie tam musiałem rozstawić placówki. Gdy Niemcy rozpoczynali ostrzał, wycofywałem ludzi z zagrożonych miejsc, a gdy tylko przestawali strzelać, wracaliśmy na nasze stanowiska. Niemcy atakowali. Podpuszczaliśmy atakujących dość blisko i wtedy rozpoczynaliśmy silny ogień z broni maszynowej. Atak niemiecki załamywał się, pozostawiając na placu boju trupy, które sprzątali Polacy cywile, trzymani przez Niemców do tych celów. Taka sytuacja powtarzała się kilkakrotnie. Niemcy sądzili, że wszyscy zginiemy pod gruzami, a my nie mieliśmy żadnych strat. Broniliśmy się z determinacją, być albo nie być..."

"...Dnia 30 sierpnia, na placu Krasińskich przy ulicy Długiej jest przygotowana do wymarszu cała kolumna powstańców. Jest godzina 22.00. Pierwsza wchodzi ośmioosobowa grupa por. "Cedro", bardzo dzielnego i odważnego oficera, za nim wchodzi do kanału sześciu ludzi od por. "Torpedy": "Adaś" - celowniczy Zenon Jackowski z MG - 42, "Gabryś" - amunicyjny Jan Kurpiński, "Kamiński - amunicyjny Jan Pęczkowski, "Marek" - Marian Ławacz, Łata" - Jan Romańczyk, "Sowa" - Zbigniew Wojterkowski, za nimi grupa "Jerzyków" i inne oddziały..."

"...W kanałach było ciemno i mokro. Broń i amunicję należało trzymać wysoko by się nie zamoczyła i była sprawna do walki. Po niecałych trzech godzinach drogi zmęczeni dotarliśmy do celu. O pierwszej ma nastąpić atak. Wszyscy odpoczywają, oczekując co przyniosą następne minuty..."

"...Jest31 sierpnia godzina 1.00. Następuje otwarcie z łoskotem klapy włazowej. Do kanału wpada świeże powietrze. Pierwszy wyskakuje por. "Cedro", za nim jego ludzie. Naraz słychać strzały nad kanałem. Ci co są przy wyjściu, cofają się. We włazie pokazuje się głowa jednego z tych co wyszli i krzyczy: "Wychodźcie!" Z całą siłą przepycham się do wyjścia, przede mną był "Marek", za mną '"Sowa", "Gabryś" i "Kamiński". Po wyjściu "Kamiński" pobiegł na skwer w krzaki, a myśmy pobiegli do fontanny..."

"...Na placu zapanowała bezładna strzelanina. Daje się odczuć, że Niemcy są zdezorientowani, coraz intensywniej jednak ostrzeliwują wyjście z kanału. Naraz zalega cisza i słychać donośny głos: "Hallo! Wer ist da?" -. "Hier sind Deutsche." -odpowiadam głośno i słyszę .odpowiedź - "Hier auch sind Deutsche". Słyszę przedzieranie się przez krzaki. Nie wytrzymuję, posyłam serię z "Błyskawicy" w tamtym kierunku. I znów odzywa się ten sam głos: "Verfluchte Mensch, wer ist da?" - "Hier sind Deutsche" ponownie odpowiadam. Podenerwowany głos Niemca wrzeszczy - "Hier auch sind Deutsche! . Warum schiessen Sie?". Dwie postawne sylwetki wyłaniają się z krzaków. Celuję w nie i strzelam, dalszej konwersacji nie ma. Tylko rozpoczęła się kanonada..."

"...Ale za chwilę znów zapanowała cisza i słychać jakiś głos: "Hallo Karl Mueller, weist du was hier los?". Z drugiej strony ktoś odpowiada: "Ich weisst nicht." - Wtedy ten pierwszy mówi: " Zwischen uns sind polnischen Banditen". I znów rozpoczyna się bardzo silny ostrzał. Zorientowaliśmy się, że tylko nas czterech pozostało w fontannie. Robiąc zasłonę dymną z granatów wycofujemy się. Ja ostatni wpadam do włazu. Klapa pod wpływem wybuchu granatu zamyka się opadając mi na głowę. Spadam na "Marka". Klapa przycina "Błyskawicę" i mój kciuk u lewej ręki. Kanalarz doliczył się, że mu jeszcze jednego brakuje. Ustala coś z kpt. "Motylem". Ten się zwraca do mnie, żebym dał kanalarzowi mojego "Visa", bo bez broni on się boi wyjrzeć..."


"...Sanitariuszki zrobiły mi opatrunek i poszedłem kanałem za wycofującym się oddziałem. Naraz kolumna staje, bo nie wie gdzie ma iść dalej. Znaleźli się na rozdrożu i szukają przewodnika. Ponieważ takiego nie ma, zgłaszam się ja, idę na początek i ruszamy dalej. Podczas tego marszu miałem przykrą przygodę, w czasie której bardzo się zdenerwowałem. Jeden z kolegów krzyknął, że Niemcy zalewają kanał, co groziło paniką, na szczęście nie było to prawdą. Zatrzymałem kolumnę i sprawa się wyjaśniła. Szliśmy pod prąd wody, która przed nami piętrzyła się. Gdy zatrzymaliśmy się, woda spłynęła i wszystko się wyjaśniło..."

Jan Romańczyk "Łata" 1924-2010 (*)

Podziel się
oceń
1
0

Pożegnanie...

wtorek, 08 czerwca 2010 8:31

     1 czerwca odszedł na wieczną wartę płk. w st. spocz. Jan Romańczyk ps. "Łata", żołnierz konspiracji i Powstania Warszawskiego w Zgrupowaniu Radosław, batalion "Miotła", kawaler Krzyża Virtuti Militari. Wychowawca i Przyjaciel wielu kibiców Legii Warszawa. Msza Święta odbędzie się w kościele Redemptorystów przy ul. Karolkowej we wtorek 8 czerwca o godzinie 12, a uroczystości pogrzebowe na Powązkach Wojskowych o godz 14. (zbiórka za główną bramą).



Zdjęcie zrobione w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku na ulicy Okopowej. Klęczy Jan Romańczyk "Łata".


Podziel się
oceń
2
1

Kawałek żelastwa...

niedziela, 30 maja 2010 19:05
   Udając się w sobotni wieczór Podwalem do jednego ze staromiejskich lokali, przypomniała mi się pewna fotografia. Fotografia przedstawiająca barykadę powstańczą. Zatrzymałem się przy ulicy Kapitulnej, w miejscu gdzie zbudowana była owa barykada. Budynek nie przetrwał Powstania, po wojnie został odbudowany w zmienionej postaci. Zachował się przedwojenny kanał. Kawałek żelastwa...

  








Podziel się
oceń
2
0

Niestety...

niedziela, 23 maja 2010 21:12
   Niestety nie udało się uratować fabryki Kamlera! Developer miał za nic prawo. Mimo wpisania fabryki do rejestru zabytków, wyburzył ją. Teraz pewnie dłuuugo toczyć się będą rozprawy sądowe. Legendarnej fabryki Kamlera już nie ma...
Został kawałek placu, na którym powstanie pewnie nowy budynek. Natomiast na ulicy Pawiej znalazłem kawałek przedwojennego bruku! Ot, taka osłoda...:)






























Podziel się
oceń
1
3

W ostatniej chwili...

czwartek, 13 maja 2010 10:43

   A jednak! W ostatniej chwili! Udało się uratować główną fasadę fabryki Kamlera! Stołeczny Konserwator Zabytków wpisał ją do rejestru zabytków. Nakazał także natychmiastowe wstrzymanie prac rozbiórkowych. Wszystko odbyło się w dramatycznych okolicznościach, na placu budowy. W asyście "służb porządkowych"...Ocalała fasada będzie prawdopodobnie wkomponowana w nowo powstały budynek...



Podziel się
oceń
1
1

Pożegnanie z Fabryką Kamlera...

poniedziałek, 03 maja 2010 15:56

     Przestaje istnieć legendarny świadek Powstania Warszawskiego - fabryka Kamlera przy Dzielnej 72. Adres "Dzielna 72" znają wszyscy powstańcy. W pierwszym tygodniu Powstania Warszawskiego znajdowała się tu kwatera Komendy Głównej AK z gen. Tadeuszem Borem-Komorowskim na czele. Jeszcze przed Godziną "W"przy fabryce wybuchły walki. Kwaterę gen. Bora otoczyli niemcy. Na pomoc pospieszyli powstańcy z batalionów "Zośka", "Parasol", "Miotła" i "Czata 49". Udało im się przerwać okrążenie. To z tego budynku gen. Bór-Komorowski kieruje Powstaniem. To z tego budynku wybiegają Powstańcze łączniczki by dotrzeć do najbardziej odległych części walczącej Warszawy. 6 sierpnia gen.Bór-Komorowski opuszcza fabrykę i ewakuuje się poprzez ruiny getta na Stare Miasto. Budynki fabryki przetrwały wojnę.
   Byłem dzisiaj zobaczyć po raz ostatni fabrykę Kamlera, pożegnac się chyba. Jest już na wpół wyburzona, dzisiaj nie trwały "prace". Jest Święto Narodowe. Fabryka wygląda tak jakby cały czas trwało Powstanie, wszędzie pełno gruzu, desek, starych gazet. Wygląda to wszystko majestatycznie i nie realnie. Spotykam stróża który pilnuje tego pobojowiska, które pozostało z Fabryki. Starym warszawskim akcentem informuje mnie "...panie za pare dni tu juz nic nie będzie..." Rozmawiamy, opowiada że przed chwilą była tu prawnuczka założyciela fabryki p. Kamlera. Jestem wewnątrz zabudowań fabrycznych, biorę jedną z cegieł na pamiątkę. Pamiątka po legendarnej fabryce Kamlera. Stróż stwierdza, ponownie ze starym warszawskim akcentem "...panie ta cegła to stara, przedwojenna, warsiawska robota...pan patrzy jakie wypalanie..." Kręci z podziwem głową. Opuszczam po raz ostatni fabrykę, idę ulicą Dzielną. Odwracam się by spojrzeć po raz ostatni. Zaczynają dzwonić dzwony w Kościele Św. Augustyna. Zatrzymuję się. Wszystko to wygląda jak ostatnie pożegnanie. Bo to KURWA(CENZURA:))jest ostatnie pożegnanie!


p.s. deweloperzy znowu hulają, a pani konserwator zabytków śpi...


















Podziel się
oceń
0
0

"Ona"...

sobota, 17 kwietnia 2010 10:18

"...Tej nocy wiele się dokona
i wielu sprawom przyjdzie kres;
tej nocy wreszcie wstanie "Ona"
z bólu i łez..."

Jan Romocki (1925-1944)



Noc z 16 na 17 kwietnia, Kościół Św. Krzyża. Harcerskie, nocne czuwanie przy zwłokach Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego.


Podziel się
oceń
1
0

10 kwietnia...

niedziela, 11 kwietnia 2010 1:36

   Właśnie wróciłem z pod Pałacu Prezydenckiego. Mój Prezydent nie żyje! Twórca "naszego" muzeum. Muzeum Powstania Warszawskiego. Syn Warszawskich Powstańców.
Ileż razy musiałem GO "bronić" przed dzisiejszymi żałobnikami. 10 kwietnia 2010 roku zapamiętam do końca życia...a zaczęło się...
W nocy z piątku na sobotę, około 2 w nocy. Czyli już  10 kwietnia wracaliśmy z jednego ze staromiejskich pubów. Radośni i roześmiani, zatrzymaliśmy się przed Pałacem Prezydenckim. Spojrzeliśmy na Pałac, w oknach ciemno. Nic nie mówiąc wybuchneliśmy śmiechem, ..."Pan Prezydent śpi..."
Kilka godzin póżniej okazało się że Pan Prezydent zasnął. Zasnął na zawsze w oczekiwaniu na...!!!
Dzisiaj ponownie pojawiłem się w tym miejscu, jakże w innym nastroju...
Kolejne ELITY poszły do ruskiego piachu. Sam nie wiem co mam o tym myśleć, ręce mi opadły. Czy MY naprawdę jesteśmy narodem wybranym przez Boga na cierpienia. Czy Bóg nam to kiedyś wynagrodzi...Kiedy?!

Lech Kaczyński (*)


Podziel się
oceń
2
0

Dziękuje...!

środa, 07 kwietnia 2010 7:26
   Wczoraj, póżnym wieczorem spojrzałem na licznik odwiedzin mojego blooga. Ujrzałem liczbę 1004 !
1004 odwiedzin. Dla mnie liczba imponująca! Dziękuje, zapraszam do czytania, oglądania i ...komentowania :)
Dobra...kończę kawę i biorę się do pracy, mam dzisiaj ciężki dzień :)

Podziel się
oceń
0
0

Powązki...

poniedziałek, 05 kwietnia 2010 20:05

   Stare Powązki, miejsce ostatniego spoczynku ponad 2 milinów mieszkańców Warszawy. W czasie Powstania Warszawskiego siedlisko niemców. Tutaj mieli ozobowiska, pozycje strzeleckie. Dwa tygodnie panoszenia się po terenie cmentarza. Nekropolia rozdeptana niemieckimi buciorami, rozjechana czołgowymi gąsienicami. Idąc w kierunku bramy Św. Honoraty, u zbiegu ulic Powązkowskiej i Okopowej oglądam się w stronę Garbarni Temler i Szwede. Opuszczona, jeszcze nie podzieliła losu innych wyburzonych zabytków(jeszcze!). Zdobyta po ciężkiej walce przez "Pięść", przez kilka sierpniowych dni była areną bardzo ciężkich walk. Patrzę na ulicę Powązkowską i nie mogę się nadziwić że kiedyś przed wojną tą ulica jeżdziły tramwaje. Mijam kościół Św Karola Boroneusza, zaglądam do środka. Białe ściany, białe sklepienia. Jest to drugi kościół zniszczony przez zdobyczną powstańczą pantere "Magdę". Na wieży koscioła niemcy umiejscowili stanowisko ckm. Ostrzeliwali wspomnianą wyżej garbarnię, a także zajętą przez "Zośkę" szkołę przy ulicy Spokojnej. 10 sierpnia "Magda" podjeżdza na róg ulic Okopowej i Spokojnej i jednym celnym strzałem niszcy wieżę kościelną. Po wojnie kościół odbudowano. Po przekroczeniu bramy Św. Honoraty od razu kieruję się w kierunku muru cmentarnego oddzielającego cmentarz od ulicy Spokojnej. Chcę zobaczyć budynek szkoły przy ulicy Spkojnej 13. Idąc cmentarnymi alejkami mijam grobowiec rodziny Krzyżewiczów. To tutaj jest pochowany jest Tadeusz Krzyżewicz, uczestniczył i poległ w "Akcji pod Arsenałem". Czytaliście "Kamienie na szaniec"? Mijam katakumby i ukazuje mi się za murem budynek szkoły. Do 11 sierpnia 1944 roku bronionego przez "Zośkę". Patrzę w okna z których Stanisław Sieradzki "Świst" strzelał do niemieckich snajperów umiejscowionych na cmentarnych drzewach.
Unoszę do góry głowę, patrzę na jeszcze bezlistne drzewa. Spaceruję alejkami, oglądam stare pomniki i nagrobki. Dochodzę do miejsca gdzie Stare Powązki graniczą z Cmentarzem Żydowskim. Na murze umiejscowiona mała tabliczka z suchą informacją- "Tu 3 sierpnia 1944 hitlerowcy roztrzelali 5 żołnierzy AK". Stoję w tym samym miejscu po 66 latach, patrzę na te same alejki, nagrobki, pomniki. Przy jednym z grobowców krząta się starsza dystyngowana dama. Uśmiecha się i życzy Wesołych Świąt. Są Święta Wielkanocne. Pomagam jej w uprzątnięciu grobowca z zeszłorocznych liści. Rozmawiamy, okazuje się że cudem przeżyła Powstanie. Żegnam się i uciekam na Świąteczny obiad...a na Stare Powązki na pewno jeszcze wrócę...



Powązkowska/Okopowa. W tle opuszczone zabudowania, przedwojenna Garbarnia rodzin Temler i Szwede. Miejsce walk Batalionu "Pięść".



To samo miejsce Powązkowska/Okopowa. Fotografia prawdopodobnie pozorowana, wykonana już po upadku Woli.
Niemiecki oficer tyłem do garbarni,która już była prawdopodobnie pusta po wycofaniu się "Pięści".



Za cmentarnym murem budynek szkoły przy ulicy Spokojnej 13. Okna z których "Świst" strzelał do niemieckiego snajpera...



Kościół Św. Karola Boromeusza, na wieży były niemieckie stanowiska ckm. Jednak "Magda" poradziła sobie z nimi...



Grobowiec rodziny Krzyżewiczów, miejsce ostaniego spoczynku Tadeusza Krzyżewicza...



Miejsce egzekucji...


Podziel się
oceń
2
0

Ania apeluje...

sobota, 06 marca 2010 18:41
   Ktokolwiek  widział powstańcze przedstawienie teatrzyku "Kukiełki pod Barykadą", który w sierpniu 1944 r. działał na Powiślu i Śródmieściu proszony jest o  kontakt z Anią Bosiacką z Muzeum Powstania Warszawskiego. Tel. 22 539-79-70 lub e-mail: abosiacka@1944.pl

   Lalkowy teatrzyk "Kukiełki pod Barykadą" był fenomenem powstańczej Warszawy. W ogarniętym walkami mieście dawał spektakle w bramach i piwnicach, na podwórkach i barykadach. Muzeum Powstania Warszawskiego poszukuje widzów przedstawienia sprzed prawie 66 lat.Muzeum przygotowywuje film o teatrzyku.Chcą by znalazły się w nim wywiady z osobami które uczestniczyły w spektaklach...


Spektakl na podwórku kamienicy przy Konopczyńskiego 5/7 utrwalony przez Joachima Joachimczyka

Spektakl na podwórku przy ulicy Konopczyńskiego 5/7(Powiśle)...


Podziel się
oceń
1
0

Piękna...

sobota, 30 stycznia 2010 19:49
Znalazłem takie zdjęcie:)



Warszawa przed Powstaniem 1944roku. Piękna. Zdjęcie wykonane z wieży Filtrów. Na zdjęciu widać dwa najwyższe budynki
"tamtej" Warszawy- dużą PAST-ę i Prudential. Nie ma obrzydlistwa w postaci pałacu kultury:), a także symboli radosnej "twórczości" architektów lat dziewiedziesiątych "szklanych domów". Piękna... Miała być jeszcze piękniejsza.
Zobaczcie to:



To projekt przebudowy Placu na Rozdrożu z roku 1938. Miejsce przebiegu dzisiejszej Trasy Łazienkowskiej:)
Na cokole pośrodku placu miał stać pomnik Józefa Piłsudskiego.
I jeszcze dwa zdjęcia:)Przedwojenny(i wojenny) poprzednik "Centralnego". Stał w miejscu dzisiejszego dworca Warszawa-Śródmieście:)




Podziel się
oceń
1
0

Zima...

wtorek, 19 stycznia 2010 17:47
Zima, zima "piękna" pora roku... :)
Podziel się
oceń
0
0

"Magda" strzela do Kościoła...

niedziela, 03 stycznia 2010 17:16
   Na Muranowie zachowała się z wojennej zawieruchy piękna budowla. Śliczna.  Wyróżnia się na tle socrealistycznych budynków wybudowanych na miejscu gruzów getta po roku 1945. Kościół pod wezwaniem św. Augustyna. Po prostu cudo. Najpiękniejszy Kościół w Warszawie, i to gdzie-na Muranowie! Kościół został zbudowany w latach 1890-1896 w stylu neoromańskim. Podczas II wojny światowej Kościół św. Augustyna znalazł się na terenie utworzonej przez Niemców dzielnicy żydowskiej. Z chwilą likwidacji getta utworzono w nim magazyn w którym składowano mienie zrabowane Żydom, następnie Kościół sprofanowano i przekształcono na stajnię. W czasie Powstania Warszawskiego na wieży kościelnej usytuowany był punkt obserwacyjny i gniazdo niemieckiej broni maszynowej. 5 sierpnia 1944 r. wieża została uszkodzona podczas szturmu na "Gęsiówkę" wystrzałem ze zdobycznej pantery przez żołnierzy Batalionu "Zośka". Po Powstaniu Niemcy podpalili dach, spłoneły też słynne organy. Niemcy chcieli także wysadzić Kościół, czego nie uczynili. Uff...! Zmienili plany! Ale raczej nie zdążyli. Ocalał, a teraz wyróżnia się spośród nudnej zabudowy okolicy.
Byłem kilka razy przy tym Kościele, ale dzisiaj dokładniej mu się przyjrzałem. Na wieży kościelnej są dwa ślady po trafieniu przez "Magdę", wspomnianą wyżej zdobyczną panterę. W końcu jakiś ślad po "Magdzie"...! To prawdopodobnie jednak nie ślady z 5 sierpnia, ze szturmu na "Gęsiówkę". "Magda" strzelała do Kościoła już wcześniej, 3 sierpnia. Znalazłem coś takiego, wygląda jak notatka sztabowa:

"3.VIII.1944 przed zapadnięciem zmroku [po g. 20:00] na polecenie ppłk. "Radosława" wykonano próbne strzelanie. Czołg z nową załogą podjechał w pobliże sztabu Kedywu na ul. Mireckiego, skąd oddał 2 strzały do niemieckiego stanowiska ckm umieszczonego na wieży kościoła św. Augustyna znajdującego się w ruinach getta przy ul. Nowolipki. Już pierwszy strzał zniszczył niemieckie stanowisko! Drugi, równie celny, potwierdził "sprawność załogi".

We wspomnieniach załogi "Magdy"  jest trochę inaczej. Według wspomnień pierwszy strzał nie odniósł skutku. Skuteczny był dopiero drugi. Trochę różne interpretacje.  Ale, dla mnie najważniejsze jest  że zachowały się jakieś ślady po "Magdzie". Patrzę w kościelną wieże, w świeższe od innych cegły. "Zośka"!!! Znowu ich spotykam...!



Kościół św. Augustyna wśród ruin getta. Niemcy utworzyli w nim magazyn na rzeczy wartościowe zrabowane Żydom. 
Wyburzono pół miasta. Najpiękniejszych dzielnic przedwojennej Warszawy, z których utworzono getto.



Wśród ruin getta, to chyba widok z ulicy Gęsiej(dzisiejsza M. Anielewicza).



Widok z wieży Kościoła w kierunku ulicy Żelaznej, w tle widać wieżę "Filtrów".



Widok z wieży Kościoła na ulicę Solną. Tej ulicy nie szukajcie na dzisiejszych mapach.(  ni ma jej :)  )



A to ulica Dzielna, oczywiście to co z niej zostało. W tle wieża. Ulicę Dzielną w szczątkowej formie odbudowano.



W miejscu gdzie mniej więcej znajdowała się "Gęsiówka".



Te ślady na wieży kościelnej, to miejsca trafień "Magdy".



Kościelna wieża ta sama, ale okolica już inna. Powojenny socrealizm. "Nieapetyczny" :)







Podziel się
oceń
1
0

Wystawa...

sobota, 02 stycznia 2010 23:08
   Jeszcze tylko przez tydzień można oglądać wystawę nagrodzonych prac w konkursie na komiks o Powstaniu Warszawskim. Wystawa potrwa do 9 stycznia. Oglądać ją można na stacji metra "Wilanowska" . Byłem, obejrzałem i polecam...
Do tegorocznej edycji konkursu zgłoszono 70 prac. W jury zasiadł między innymi Henryk Chmielewski "Papcio Chmiel".
Twórca komiksu "Tytus, Romek i ATomek". Henryk Chmielewski był uczestnikiem Powstania Warszawskiego.
Walczył w pułku "Garłuch". Nosił pseudonim "Jupiter". W godz. "W" pułk otrzymał zadanie - zdobyć lotnisko Okęcie.
Zapraszam na wystawę...


















Podziel się
oceń
1
0

"Magda" na Gęsiej...

niedziela, 27 grudnia 2009 13:14

   Jest 5 sierpień 1944 roku. "Czarna sobota". Trwa rzeż Woli. Azjatyccy "aryjczycy"rabują, gwałcą, mordują, palą...
Dzisiaj patrzę na Wolę stojąc na rogu ulic Okopowej i Gęsiej. Tutaj przed godziną 10 ulicą Gęsią popędzi "Magda". Zdobyczny niemiecki czołg typu "panther
". Zamiast niemieckich krzyży na pancerzu dumnie prezentują się harcerskie lilijki, symbol batalionu "Zośka". "Magda" odegra pierwszoplanową rolę w zdobyciu tzw. "Gęsiówki". Samej ulicy Gęsiej nie znajdziecie na dzisiejszych mapach Warszawy. W tym mniej więcej miejscu przebiega dzisiejsza ulica Mordechaja Anielewicza. Dla mnie jednak zawsze jest to słynna ulica Gęsia. Gęsia, jedna z najważniejszych ulic żydowskiej Warszawy. Ulica ciągneła się od Nalewek (też już nie istniejącej ulicy) aż do Domu Pogrzebowego Cmentarza Żydowskiego. Przy Nalewkach była ulicą handlową, zaś za Dziką aż do Okopowej - siedliskiem żydowskiej biedoty, m.in. kamieniarzy wyrabiających pomniki na cmentarz żydowski. I ten charakterystyczny gwar-przekrzykiwania żydowskich kupców, głodne bosonogie dzieci, nędzarze proszący o jałmużnę. Stukot końskich kopyt na bruku z "kocich łbów". Ulicą ciągneły końskie karawny w kierunku Cmentarza Żydowskiego. Tu i ówdzie przemknie riksza, wioząc bardziej zamożnych mieszkańców dzielnicy. Niesamowita atmosfera dzielnicy żydowskiej. Ech...cofnąć się w czasie i przejść się ulicami tej dzielnicy. Miłą, Nalewkami, Lesznem, Gęsią... Wszystko skończyło się w roku 1943 po likwidacji przez niemców getta. Większość żydowskich mieszkańców Warszawy, kilkaset tysięcy wywieziono do obozu koncentacyjnego w Treblince. Gdzie zostali zamordowani. Puste getto wyburzono. Także zabudowania ulicy Gęsiej. W celu sprawniejszego porządkowania terenu po byłym gettcie, niemcy zdecydowali o utworzeniu na terenie ruin getta warszawskiego obozu koncentracyjnego. KL Warschau.
Obóz powstał wzdłuż ulicy Gęsiej od Zamenhofa do Okopowej. Nazywany był potocznie przez warszawiaków "Gęsiówką".
W celu utrudnienia ewentualnych kontaktów więźniów z mieszkańcami Warszawy do obozu kierowano przede wszystkim Żydów - obcokrajowców, pochodzących z Grecji, Francji, Niemiec, Austrii, Belgii i Holandii. Więźniowie obozu zajmowali się głównie wyburzaniem getta, sortowaniem gruzu, wydobywaniem wszelkiego rodzaju surowców wtórnych, ale również poszukiwaniem wśród gruzu kosztowności i innych cennych przedmiotów. W lipcu 1944 niemcy przystąpili do ewakuacji obozu.W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego na terenie „Gęsiówki" pozostało ok. 400  więźniów, którzy mieli być wykorzystani do całkowitej likwidacji obozu...Aż do 5 sierpnia 1944 roku..."Zośka" zdobywa "Gęsiówkę"...
Teren "Gęsiówki" otaczały barykady, wieże i bunkry. Był silnie umocnionym niemieckim punktem oporu. Dlatego przy zdobyciu obozu tak ważną rolę odegra "Magda"...
Idę dzisiejszą ulicą Gęsią (niektórzy twierdzą że to ulica M. Anielewicza), oczywiście nie zachowało sie prawie nic ze starej ulicy. Dochodzę do budynku przy Anielewicza(Gęsiej)34, na budynku pamiątkowa tablica. Tylko czemu tutaj ją zamontowali. Według starych zdjęć lotniczych właściwy obóz miescił się kilkaset metrów dalej, mniej więcej na wysokości ulicy Smoczej. Uważnie patrzę pod nogi, szukam pozostałości ulicy Gęsiej. Może znajdę kawałek bruku. Znajduję stare włazy do kanałów w terażniejszym chodniku i trawniku. Podziemna kanalizacja dawnej ulicy.
Zachowały się. Słynny kanał pod ulicą Gęsią, kanałami tymi odbywał się szmugiel żywności do getta. Ciekawe czy był ktoś w nich od zakończenia wojny. Wejście odbywało się na terenie Cmentarza Żydowskiego. Tam właz do kanału jest upamiętniony. A te z Gęsiej nie...po tych włazach gąsienicami przejechała powstańcza pantera. "Magda" jedzie Gęsią...
Wspomina Ryszard Białous "Jerzy" dowódca "Zośki" :

"...Wielka i potężna barykada, która oddziela nasze pozycje na Gęsiej od ziemi niczyjej, rozciągającej się między murem "Gęsiówki" a nami, okazała się bardzo łatwa dla naszej "Pantery", która przetoczyła się po niej jak po śmietnisku żelaznych odpadków i jedynie do łoskotu motorów i jazgotu karabinów maszynowych dołączył się hałas miażdżonego muru, trzask łamanych desek i szyn żelaznych. "Pantera" jest już na wysokości drugiej barykady, którą bierze równie łatwo, jak i poprzednią. Po sforsowaniu pierwszej barykady Niemcy zorientowali się, że to nie ich czołg - rozpoczęli silny, choć niezbyt skuteczny ogień broni maszynowej. Czołg odpowiedział strzałami z działa, skierowanymi na wieże strażnicze. W tym samym momencie pluton "Felek" z okrzykiem "hurra!" ruszył do szturmu biegiem w kierunku pierwszej wieży. Niemcy usadowieni w "bocianach" stawiali jednak dosyć silny opór. Po zdruzgotaniu żelaznej bramy czołg otworzył drogę do natarcia w głąb obozu. Pod jego osłoną żołnierze z ppor. "Giewontem" przebiegają i zajmują nowe pozycje, już wewnątrz "Gęsiówki". Rozpoczyna się obustronny gwałtowny ogień broni maszynowej. Jednakże decydujący jest ogień działa czołgowego, przenoszony z jednej wieży na drugą. Jedna skrajna płonie, na innych poznaję naszych chłopców. "Pantera" wolno i systematycznie przenosi ogień swego działa z jednej wieży na drugą, według ustalonego z góry schematu, a precyzja, z jaką pociski padają, budzi we mnie uczucie prawdziwej dumy. Strzał, kłęby kurzu i dymu, i pojedyncze postacie biegnących chłopców - oto widok, który powtarza się z dokładnością maszyny. Nagle w szkłach lornetki dostrzegam coś, co w tej uregulowanej pozornie grze jest niebezpiecznym zgrzytem. Oto z jednej z wież wyskakują Niemcy. Jeden roluje ścigany bryzgami naszego kaemu. Jeszcze nie padł strzał z działa, a już widzę chłopców "Kuby", jak wpadają do wieży. O, gdybym mógł ich powstrzymać! Nowy huk wstrząsa powietrzem i za chwilę wieża przez naszych obsadzona otacza się chmurą pyłu, z którego powoli wynurzają się postacie żołnierzy. Jednego prowadzą pod ręce dwaj koledzy. Pcham gońca w ich kierunku, a sam, choć obawiam się tam poważniejszych jakichś strat, przenoszę wzrok na inne wieże, które są w tej chwili celem dla naszego czołgu. "Pantera" stoi w bramie i razi ogniem bunkier, znajdujący się naprzeciw..."

Dochodzę do ulicy Smoczej, miejsca gdzie znajdowała się brama obozowa. W tym miejscu znajdują się obecnie pawilony handlowe. Próbuje sobie wyobrazić masywną, żelazną bramę...ostatnia przeszkoda dzieląca "zośkowców" od obozu...esesmani uciekają w kierunku Pawiaka...tych esesmanów którzy nie zgineli w walce, schwytanych stawia się przed dorażnym sądem polowym. Zostają roztrzelani w imieniu Polski Podziemnej...Tymczasem z baraków wybiegają wychudzone postacie w pasiakach...Obóz zdobyty, uwolniono 348 Żydów . 324 mężczyzn i 24 kobiety. Róznych narodowści.
   Z "Gęsiówki" nie zachowało się do dnia dzisiejszego nic. Dawnej ulicy Gęsiej też już nie ma. Oczywiście na powierzchni nic nie ma, bo pod ziemią...jest wiele. Dlatego tak lubię awarie wodociągowe na terenie dzisiejszego Muranowa. Wodociągowcy podczas naprawy czasami odsłaniają podziemne fragmenty budynków, ulic, różnego rodzaju budowli dawnego getta...wtedy aparat idzie w ruch.



Na ulicy Gęsiej...żydowski nędzasz...



Riksza na ulicy Gęsiej... 


 

Ulica Gęsia po likwidacji getta. Żydowscy mieszkańcy zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych, gdzie zginą.
Za kilka miesięcy to miejsce będzie zrównane z ziemią, rozpocznie sie wyburzanie terenu po byłym gettcie...



Przy ulicy Gęsiej na miejscu getta powstał obóz koncentracyjny zwany "Gęsiówką"...



A tak to miejsce wygląda obecnie...



Ni stąd ni zowąd właz do kanału na chodniku dzisiejszej ulicy M. Anielewicza. Pozostałośc po ulicy Gęsiej. Tędy jechała "Magda"...



Pozostałość po ulicy Gęsiej na chodniku. Ciekawe czy Ci którzy remontowali chodnik, wiedzieli że oprawiają nieczynny, przedwojenny kanał. Dzisiaj to chodnik, wcześniej środek ulicy Gęsiej...



Tablica na budynku przy Anielewicza 34. Moim zdaniem właściwy obóz znajdował sie kilkaset metrów dalej, przy ulicy Smoczej...



Jedno z najbardziej znanych zdjęć z Powstania. "Zośka" na terenie "Gęsiówki"...


Podziel się
oceń
3
2

Mur...

niedziela, 13 grudnia 2009 22:09
   Zawsze fascynował mnie mur z czerwonej cegły wzdłuż ulicy Okopowej i Młynarskiej. Mur cmentarza żydowskiego. Piękny...
Cmentarz żydowski jest jedną z nielicznych pozostałości po żydowskich mieszkańcach Warszawy. W roku 1939 Żydzi stanowili około 40 % mieszkańców miasta. Kilkaset tysięcy. Większość zginęła w obozach koncentracyjnych, do których została wywieziona po likwidacji getta w 1943 roku. Getto zostało zrównane z ziemią, nie zachowało się dosłownie nic. Wyburzono pół miasta. Niemiecka dokładność. Cudem ocalał cmentarz, ponieważ został wyłączony z getta. Niemcy zakazali odprawiania żydowskich obrządków religijnych, a więc także pogrzebów. Zmarłych grzebano w masowych grobach przy ulicy Okopowej. Sam cmentarz powstał w 5567 roku od stworzenia świata...czyli po naszemu w roku 1806...
Pochowanych jest tam około 200 tysięcy żydowskich mieszkańców Warszawy. Kawał historii miasta...
Ale co innego zawsze interesowało mnie w dziejach tego cmentarza. Powstanie Warszawskie...
W czasie Powstania /44 teren cmentarza był miejscem zaciętych walk powstańców z batalionu "Zośka"...
Nigdy nie byłem na tym cmentarzu, dzisiaj się wybrałem...w końcu...
Na cmentarz można wejść od godziny 11, czynny jest do zmroku. Nieczynny jest oczywiście w soboty. Święto. Szabas.
Wchodzę przez stalowe drzwi, obowiązkowe jest nakrycie głowy. Już przy wejściu miejsce robi  wrażenie...Idę...
Przy budyneczku gospodarczym kręci się brodaty Rabin. Mijam słynną latarnię, jedną z nielicznych pozostałości po gettcie.
Wchodzę w pełną liści alejkę. Chyba alejkę, wydaje mi się że macewy poustawiane są jak popadnie, bez porządku.
Mijam nagrobki z hebrajskimi napisami. Wszędzie suche, poprzewracane drzewa. I setki, setki zaniedbanych macew. Wkoło żywej duszy. Całośc robi piorunujące wrażenie. W pewnym momencie wydaje mi się że idę jakby wąskim wąwozem.
To system nasypów polegający na usypaniu warstwy ziemi na starszych miejscach pochówku, celem kolejnych.
Cały czas mam wrażenie że stąpam po grobach. Idę kilkadziesiąt minut, towarzyszy mi tylko chóralne krakanie gawronów.
Dochodzę do muru gdzie wyrażnie są świeższe od pozostałych cegły. To tędy przebiegała słynna ulica Smętna!
Ulica skryta na terenie cmentarza żydowskiego. Wciąż istnieje na starych planach, ale większość ludzi nie wie gdzie się znajduje.
Za jej zniknięcie odpowiadają Niemcy, którzy 1941 roku zamurowali wjazd. Powodem był szmugiel żywności do getta.
W tym właśnie miejscu przez mur cmentarny przeskakiwała "Zośka" w sierpniu 1944 roku. Po drugiej stronie muru, ceglany cześciowo opuszczony budynek przy ulicy Młynarskiej 66. Ten budynek wspomina Stanisław Sieradzki "Świst":

"... Jest Powstanie Warszawskie, 6 albo 7 sierpnia na Woli. Pod dowództwem Janka "Anody" szturmujemy z Cmentarza Żydowskiego niemieckie pozycje na ul. Sołtyka, Ostroroga, Obozowej. Wypieramy Niemców.
         I tam w jednym z budynków na ul. Młynarskiej 53, na lewo ode mnie, zobaczyłem 3 Niemców przy ciężkim karabinie maszynowym na stanowisku z płyt chodnikowych. Strzelają w kierunku Woli, tam gdzie dziś jest dom towarowy Wola, usiłując powstrzymać uderzenie drużyn "Słonia" i "Kierosa". Ja patrzyłem na nich z lewa, z bramy. Podjąłem natychmiast decyzję, rąbnąłem trzy granaty. Dwóch Niemców uciekło, jeden został poharatany leżał bezwładnie. Ja w sekundę jestem przy tym cekaemie. Francuski Hotchis na trójnogu, ciężki jak cholera. Wniosłem go do tego podwórka na Młynarskiej 66..."

Na cmentarzu w tym miejscu znajduje wiele macew ze śladami po kulach, wybuchach granatów. A więc była tu "Zośka"! Przemieszczali się pomiędzy tymi samymi macewami. Może znowu pojawi się drużyna druha kpt. "Morro"...
Zarośniętymi pozostałościami ulicy Smętnej idę w kierunku miejsca w którym cmentarz graniczy ze szkołą św. Kingi przy ulicy Okpowowej. Mijam zrujnowane nagrobki. W tym miejscu cmentarz jest wyjątkowo zarośnięty. Wygląda jak z horroru. Od czasu do czasu znajduje ślady po pociskach na macewach. Znowu droga zajmuje mi kilkadziesiąt minut, znowu towarzyszą mi jedynie gawrony. Dochodzę do muru. Za murem sylwetka szkoły św. Kingi... Powstańczej "Twierdzy"...
Cały teren posiekany jest pociskami. Wiele nagrobków nosi ślady eksplozji. "Zośka" prowadziła tu ciężkie walki! Kilku chłopaków poległo...
Próbuje sobie wyobrazić te sceny, przenieść się w czasie...zobaczyć postacie ukryte za nagrobkami...usłyszeć dżwięk zmiany magazynku w "stenie"...dotykam połupanego pomnika...
Wspomina Wojciech Szymanowski "Synon" z "Zośki" :

"...Ukryci jesteśmy za płytami grobowców.  Mój pomnik jest już cały połupany od kul. Przede mną granat wyrywa kilka krzaków i w opadającym kurzu widzę łeb ukrytego za pomnikiem szkopa. Walę serię. Dostał! Niemiec dorobił się żydowskiego pomnika po śmierci..."

   Powoli udaję się w kierunku wyjścia, idę tymi niby alejkami. Jak zwykle towarzyszą mi gawrony. Spotykam pierwszych ludzi na cmentarzu!!! Kobieta i mężczyzna. Żydzi. Patrzą na mnie zdziwieni. Blondyn na żydowskim cmentarzu. Spoglądam na nich i chcę im odpowiedzieć -"Zośka" tu jest!!!




Cmentarz żydowski, pozostałość po żydowskich mieszkańcach miasta.



Ten jaśniejszy fragment muru to zamurowany wjazd na ulicę Smętną na której stoję. Po prawej budynek z czerwonej cegły ze wspomnień "Śwista". Młynarska 66.



Posiekany od pocisków nagrobek.



Okolice muru przy szkole św.Kingi . Także ślady po ostrzale.



Za cmentarnym murem budynek szkoły św. Kingi.



Ślady ciężkich walk "Zośki".




Ślady,ślady,ślady...




Podziel się
oceń
1
1

Chcą wyburzyć...!

sobota, 05 grudnia 2009 9:15
   Dzisiejszy sobotni poranek przyniósł informację - znalazł się inwestor na tereny opuszczonej Elektrowni na Powiślu !
Mają powstać ekskluzywne biura i apartamenty.Super!?Nie?Ekstra!?hahaha... Kolejny developer który będzie demolował miasto, miejsce kultowe na Powiślu...
Pani Konserwator Zabytków jak zwykle nic nie wie. Historię Elektrownia  ma piekną...
...zbudowana w 1904 roku przez konsorcjum, w którym znajdował się m.in. Siemens . Jest cenną pamiątką architektury przemysłowej z początku dwudziestego wieku . Chlubny rozdział zapisała sobie  podczas Powstania. Robotnicy i inżynierowi z załogi sami zdobyli swój zakład. Przez 36 dni dostarczali energię powstańczej Warszawie, wobec zbombardowania 4 września zaprzestali pracy, 5 września wycofali się do Śródmieścia. Dzień później upadło Powiśle. Dzięki działającej 36 dni Elektrowni,  radiostacje powstańcze mogą utrzymywać łączność ze światem i z całą Polską, mogą pracować warsztaty produkujące granaty i inny sprzęt wojenny, mogą pracować szpitale powstańcze oraz drukarnie, drukujące odezwy i prasę powstańczą. Tutaj zbudowano słynnego "Kubusia".
   
   Wybieram się dzisiaj na "RAJD BARBÓRKI" na ulicę Karową na Powiślu, więc może uda mi się przy okazji wpaść do Elektrowni...zanim zacznie się wyburzanie, przerabianie...



Nieczynna i opuszczona Elektrownia...



Sierpień 1944 r. Powstańcy w Elektrowni...



Te białe postacie to jeńcy niemieccy , zatrudnieni przy przenoszeniu węgla - koparki uszkodziła artyleria niemiecka.






Podziel się
oceń
0
0

Mecz...

wtorek, 01 grudnia 2009 22:01

   Legioniści w Bełchatowie przy okazji meczu GKS Bełchatów - Legia Warszawa . Mecz odbył się w sobotę , zakończył się zwycięstwem Legiunii...jeden do zera . I na tym można skończyć relację :)

"Mishka" dzięki za bełchatowskie zdjęcia...





Podziel się
oceń
0
0

Jeziorko i rzeka...

poniedziałek, 30 listopada 2009 22:11
   Najbliższa mojego miejsca zamieszkania pamiątka z Powstania . Oddalona dosłownie o kilkadziesiąt metrów . Kościół Świętych Apostołów Jana i Pawła na Gocławiu . Moja parafia . Parafia powstała w 1985 roku . Kościół zbudowano na niewielkim wzniesieniu , nad jeziorkiem Gocławskim . Na Kościele umieszczona jest tablica upamiętniająca przeprawy przez Wisłę żołnierzy AK z Obwodu Praga do walk powstańczych na Czerniakowie i Mokotowie w sierpniu 1944 r. Na jednym z ogromnych okien widnieje powstańczy witraż . Jest też kapliczka Matki Boskiej Akowskiej, wkomponowana w ogrodzenie posesji świątyni. Okolice i brzegi jeziorka są miejscem spotkań i spacerów mieszkańców Gocławia . Często przy czymś mocniejszym... :) Ja przykładowo mam bardzo miłe wspomnienia z takich spotkań :)
   Od połowy sierpnia 1944 roku , gdy Powstanie na lewym brzegu trwało, po drugiej stronie Wisły, walki ustały. Decyzją władz Polski Podziemnej, żołnierze na Pradze przerwali walkę, ze względu na przeważające siły niemieckie i brak potrzebnego uzbrojenia.Tymczasem zza Wisły Powstańcy słyszeli coraz ostrzejsze odgłosy walk powstańczych, pragneli tam być, włączyć się do akcji, dzielić z walczącymi żołnierski trud i cieszyć się upragnionym zwycięstwem .
Te pragnienia przyśpieszyły powstańcze plany przedostania się na lewy brzeg Wisły . Przerzucanie żołnierzy wymagało doskonałej organizacji i dyscypliny, a przede wszystkim zbiorowej odpowiedzialności za powodzenie akcji. Sierpniowa noc była krótka , dlatego przeprawy musiały być przeprowadzone sprawnie i szybko, często kilkakrotnie. Na brzegach czekało jednej nocy często kilkudziesięciu ochotników gotowych do przeprawy.Wielu Powstańców zabrały niemieckie pociski, a ich ciała zniknęły gdzieś w nurtach rzeki...

Tak wspomina sierpniowe przeprawy Janina Sobiechowska-Skiwska"Janka" :

"... Dojście do Wisły wymagało ogromnej ostrożności. Marsz był prawie bezszelestny, nakazano pod groźbą wyeliminowania z grupy absolutne milczenie. No polach Gocławskich i w okolicach jeziorka konieczne było częste „krycie" i nasłuchiwanie, gdyż każdy krzew, słupek, jakikolwiek odgłos natury, budziły w ciemnościach nocy czujność. Szczególną uwagę należało zachować w pobliżu Wału Miedzeszyńskiego i podczas przeskoku na drugą jego stronę. Trasa ta bez przerwy patrolowana była przez niemieckie pancerne samochody i czołgi, odbywała się tu również ciągła komunikacja wojskowych wozów dostawczych w kierunku frontu i z powrotem. Zetknięcie z rzeką nocą nie było miłe. Czarna toń i plusk wody na szerokiej, zdawało się bezkresnej przestrzeni budziły grozę i lęk.

 Pokonanie rzeki niosło nowe niebezpieczeństwa. Wisłę patrolowały nieustannie niemieckie wojskowe motorówki, które wspomagano regularnym rozjaśnieniem świetlnymi rakietami tzw. flarami czy racami o dużej sile światła. Podczas rozpogodzeń dodatkowo pogarszał sytuację jasno świecący księżyc. Po opadnięciu flary i oddaleniu się motorówki, powstańcy ukryci w gęstych zaroślach Krowiej Wyspy szybko zajmowali miejsca w łodzi i odbijali od brzegu, by zanim pojawi się następna „świeca" lub niemiecki patrol szybko przepłynąć na drugi brzeg. Środków transportu było również mało. Ze względu na bezpieczeństwo nie mogło być więcej łodzi, dlatego liczniejsze grupy musiały przepływać Wisłę w kilku rzutach..."


...wymienione we wspomnieniach pola Gocławskie zamieniły się w piękne osiedle mieszkaniowe , jeziora też są... ,
... zostały jeszcze wspomnienia i pamięć o wydarzeniach sprzed 65 lat .




Kościół pod wezwaniem Świętych Apostołów Jana i Pawła nad ulubionym jeziorem .




Pamiątkowa tablica na ścianie Kościoła .



Pamiątkowa tablica .



Na tablicy umieszczone są nazwiska poległych .

Podziel się
oceń
0
0

Szpital u Dominikanów...

niedziela, 22 listopada 2009 21:53
   W sierpniu 1944 r. Stare Miasto wraz z najbliższą okolicą zmieniło się w powstańczą twierdzę. Żadna z dzielnic nie była tak zacięcie broniona przez żołnierzy Powstania Warszawskiego. Żadna też nie była z takim impetem atakowana przez Niemców. Główne natarcie na Starówkę zaczęło się 19 sierpnia. Stare Miasto upadło 2 września . Byłem dzisiaj na Starym Mieście .
Spacerowałem uliczkami . Podwalem doszedłem do ulicy Freta . Na tej niegdyś głównej ulicy Starówki znajduje się Kościół Dominikanów pod wezwaniem św. Jacka . 
   Tu w czasie Powstania mieścił się powstańczy szpital. Ranni w walce przebywali w podziemiach. 26 sierpnia 1944 r. na Kościół spadło 17 bomb. Runęło sklepienie, rozpadł się ołtarz główny, zniszczeniu uległ wystrój wnętrza. Pod gruzami zginęło około 1000 osób - pacjentów szpitala i mieszkańców Warszawy, którzy w kościele szukali schronienia. W zrujnowanej świątyni szpital działał aż do upadku Starówki 2 września. Wtedy to wkraczający na Stare Miasto Niemcy rozstrzelali personel, a piwnice z blisko 500 rannymi wysadzili w powietrze. Ponieważ po wojnie nie odgruzowano piwnic, większość ciał nadal tam spoczywa. Kościół wyszedł z Powstania zniszczony w 90% . Po wojnie odbudowany . Z bogatego wystroju wnętrza pozostało niewiele. Zachowano za to ślady wojennych zniszczeń.
   Wchodzę do Kościoła poprzez ciężkie wrota . Wewnątrz pusto . Panuje półmrok . Krząta się tylko biała postać Dominikanina .
Trwają przygotowania do mszy o godzinie 16 . Spaceruję po Kościele , dochodzę do grobowca po prawej stronie . Brakuje wielu rzeźb i dekoracji, a zachowane fragmenty są poczerniałe od ognia. 
   Siadam w Kościelnej ławie , patrzę na ubogi ołtarz . Próbuje sobie wyobrazić jak wyglądał działający tu szpital .
Spoglądam na posadzkę , pod nią są piwnice . Tam leżą ranni powstańcy . Chłopaki i dziewczyny . Kościół powoli zapełnia się wiernymi , za chwilę początek niedzielnej mszy . Pojawiają się białe sylwetki Dominikanów , rozpoczyna się celebra . Po Kościele niesie się śpiew Chorału...ciekawe czy dociera też do piwnic...

Niech spoczywają w pokoju... (*)




Ulica Freta w 1944 roku .




2009 rok . Odbudowana ulica Freta w całej okazałości .




Kościół pod wezwaniem św. Jacka .




Pamiątkowa tablica wewnątrz Kościoła .





Podziel się
oceń
0
0

111...

niedziela, 15 listopada 2009 22:57

   111 to numer autobusu , którym kilkanaście lat temu wracałem codziennie ze szkoły . Wsiadałem na Placu Bankowym .
Autobus z Placu Bankowego skręcał w ulicę Senatorską . Po przejechaniu około 100 metrów , mijał Klasztor pod wezwaniem
św. Antoniego z Padwy , a ja spoglądałem na obie strony ulicy . Po co ? Myślałem że będą . Kto ? Że będą przebiegać przez ulicę , do Klasztoru . Kto ? "Zośka". Grupa 63 powstańców w panterkach...
...Jest noc z 30 na 31 sierpnia 1944 roku  Starówka dogorywa . Okrążona ze wszystkich stron rozpaczliwie sie broni .
Brakuje wszystkiego , broni , żywności , wody , nie mówiąc już o wodzie pitnej . Piwnice na ulicach Miodowej , Zakroczymskiej , na Podwalu przepełnione są rannymi . Zabitych nie ma gdzie już grzebać . Komunikacja że Śródmieściem i Żoliborzem odbywa się wyłącznie kanałami . Ludność cywilna koczuje w piwnicach , bez żywności i wody .
Właśnie ta owa sierpniowa noc , miała być nocą ostatniej szansy . Szansą połączenia Starego Miasta ze Śródmieściem .   
Akcja ta miała na celu utworzenie „korytarza", umożliwiającego całkowitą ewakuację rannych i ludności cywilnej do Śródmieścia.Wieczorem oddziały powstańcze przegrupowują się i przygotowują do przebicia z ul. Bielańskiej w kierunku Hal Mirowskich i Placu Żelaznej Bramy. Atak ma być wsparty równoczesnym natarciem oddziałów Śródmiejskich z Grzybowskiej i Królewskiej.
Próba połączenia Starego Miasta ze Śródmieściem-Północ nie powiodła się. Natarcie wykonane z Banku Polskiego na Bielańskiej załamało się przy wielkich stratach w zabitych i rannych . W kilkugodzinnej nocnej walce ginie 300 powstańców . Między innymi dowódca "Brody53" Kajus Andrzejewski "Jan" . Los Starówki jest przesądzony . Ulicę Bielańską pokonuje tylko 63 powstańców .
Owa wpomniana wyżej grupa . 63 powstańców . Co dalej ? Ze wszystkich stron nieprzyjaciel . Przyczaili sie w oficynie budynku na ulicy Senatorskiej . Pokonują biegiem , pod ciągłym ostrzałem ulicę Senatorską . Jeden trafiony , zostaje na tej ulicy na zawsze . "Morro" ranny . Dobiegają do Klasztoru , po walce wypierają liczniejszego wroga z terenu Klasztoru .
Wszyscy są ranni . Trwa opatrywanie ran .  Dookoła Niemcy i rosyjskojęzyczni esesmani . Odpierają kolejny , wściekły atak nieprzyjaciela . Tutaj zacznie się najbardziej niezwykła legenda Powstania Warszawskiego . Niezwykła historia przejścia przez Ogród Saski . Ale o tym innym razem .
Klasztor stoi do dnia dzisiejszego , mimo że okolica zmieniła się nie do poznania . Wchodzę na teren Klasztoru , zostawiam za sobą współczesną Warszawę . Dotykam muru , miejsce to ma jakąś moc...
Już przy wejściu czuje że jest to miejsce niezwykłe . Spaceruje katakumbami tego Klasztoru , wchodzę do wnętrza .
Zapiera mi dech . Wewnątrz starsza kobieta odmawia różaniec . Wszędzie czuć historię . Przysiadłem , wbiłem wzrok w ołtarz . Ten sam ołtarz ...czuję jak zatrzymuje się czas...
   Na ogrodzeniu znajduje ślady po pociskach . Wychodzę z terenu Klasztoru , idę zobaczyć jak wygląda z tyłu .
Od strony Ogrodu Saskiego graniczy z jakąś szkołą . Jest weekend , szkoła jest pusta . Wchodzę na teren szkoły , idę przez boisko szkolne w kierunku Klasztoru . Zaczepia mnie szkolny stróż , pyta :
-W czym panu pomóc . Szuka pan kogoś , czegoś...
Odpowiadam :
-Tak . "Zośki" szukam .
Stróż po krótkim namyśle , odpiera :
-Ja tam nic nie wiem . To trzeba w kościele pytać .
 Odchodzę...

Starówka płonie , upada , dogorywa ...




Tak wyglądała ulica Senatorska w czasie okupacji . Jest to mniej więcej miejsce w którym oddział 63 powstańców
pokonywał ulicę Senatorską . W tle widać wieżę Ratusza Miejskiego .



2009 rok , tak obecnie wygląda ulica Senatorska . Trochę inna . W tle widać odbudowany kilka lat temu Ratusz Miejski...




2009 rok Klasztor pod wezwaniem Św. Antoniego z Padwy ...



Ślad po pocisku na ogrodzeniu Klasztoru...




Pamiątkowa tablica wewnątrz Klasztoru...



Pamiątkowa tablica...


Podziel się
oceń
0
0

Kartoflane pole...

czwartek, 12 listopada 2009 23:41
   Zawsze się zastanawiałem jak wyglądało pole kartoflane pomiędzy ulicą Kolską, a szkołą na Okopowej 55a.:)
Słynne pole kartoflane ze wspomnień p. Stanisława Sieradzkiego "Śwista. Często przejeżdzając ulicą Okopową, patrząc w owe miejsce puszczałem wodze fantazji. Jak to możliwe, pole kartoflane w tym miejscu. Pole kartoflane, ulica Kolska, dwie szkoły. No i oczywiście "Zośka".
Jedną z tych szkół była (jest!), szkoła na ulicy Spokojnej 13. Szkołę zdobył 2 Sierpnia pluton"Felek" z "Zośki".
Wczesniej bo już 1 Sierpnia zdobyty został kompleks szkół "św. Kingi" na ulicy Okopowej 55a, a dokonał tego pluton "Maciek"także z "Zośki". Obie szkoły były niemieckimi, dobrze umocnionymi punktami .Szkoły były oddzielone od siebie ulicą Kolską i owym kartoflanym polem. Przez jedenaście dni sierpnia okolice szkół, pobliskich cmentarzy, ulic były świadkami krwawych walk. 11 sierpnia 44 tak wspomina "Świst" z "Zośki", który stacjonował w budynku szkoły przy ulicy Spokojnej 13 :
 "...W południe z sąsiedniej szkoły za polem dotarła do nas łączniczka z dowództwa. Miała pseudonim "Ania". Przybiegła do dowódcy plutonu Konrada Okolskiego "Kuby", który otrzymał rozkaz przerzucenia nas do szkoły na Okopową 55a. Do mnie na drugie piętro dotarła łączniczka o pseudonimie "Hanka Biała". Była to Anna Zakrzewska z naszego plutonu. Wezwała mnie do zejścia na dół, na podwórze otoczone murem. Niemcy nas tu nie widzieli. Zebrał się cały pluton. "Kuba" powiedział nam krótko o rozkazie ewakuacji i rzucił myśl, że wycofujemy się tak długo, jak będzie to możliwe, między zabudowaniami, do ulicy Kolskiej dzielącej te dwie szkoły..."

"Kuba" dowódca plutonu , zginął na ulicy Kolskiej . Dowództwo przejął "Słoń" . Wspomina dalej "Świst" :

 "...Widząc nasze załamanie, krzyknął: "Wracamy na stanowiska w szkole!". Znaleźliśmy się znów na podwórku, z którego ruszaliśmy. "Słoń" wyjawił nam straszną prawdę, która była w meldunku niesionym przez "Anię" do "Kuby". Ale "Kuba" nam tego nie wyjawił, niech to dobrze o nim świadczy. "Słoń" powiedział: "Jesteśmy otoczeni. Jedyne wyjście to pole kartoflane między Kolską a szkołą przy Okopowej..."

"...Dostałem się pod siatkę ogrodzeniową, ciągnąc za sobą Browninga. Kiedy już byłem po drugiej stronie, do kartofliska, które - na nasze szczęście - było porośnięte wysoką kartoflaną nacią, miałem niedaleko: trzy-cztery metry. Całą tą przestrzeń pokonałem na brzuchu. Modliłem się do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, aby pomogła mi to pole pokonać. I pokonałem.
A z cmentarza siekały karabiny maszynowe. I najgorsze: co kilka minut na pole spadało sześć pocisków granatnika. Żaden nie wybuchł obok mnie..."

"...Dobrnąłem na brzuchu pod samą szkołę przy Okopowej 55a. Ta szkoła stoi do dzisiaj. Są te same drzwi, w których był mój ratunek..."

   Stanisławowi Sieradzkiemu "Świstowi" udało się pokonać te pole kartoflane, ale wielu zostało na tym polu.
Poległo. "Świst" wspomniał że szkoła "św. Kingi" stoi do dzisiaj. Oczywiście że stoi. Jest to obecnie Zespół Szkół im. Michała Konarskiego. Mam bardzo duży sentyment do tego miejsca, poniewaz absolwentem tej szkoły jest mój Tata.
   A co do pola kartoflanego, to juz wiem jak wyglądało. Udało mi sie odnależć, po wielu trudach pewną fotografię.
A zresztą popatrzcie sami :



Jest to prawdobodobnie uroczystość poświęcenia szkoły. Zwróćcie uwagę na ogrodzenie. Zachowało się do dzisiaj. Ale o tym póżniej. W tle widać ulicę Okopową. Trochę inną niż dzisiaj. A za drewnianym płotem co widzimy. Pole z...?
Uprawę ziemniaków ! Słynne kartoflane pole...
  Obecnie w miejscu upraw ziemniaków jest boisko szkolne. Garbarnii  i fabryczek po drugiej stronie ulicy Okopowej też
juz nie ma. Jedynie na rogu ulicy Okopowej i Stawki zachowała się "Garbarnia Temler i Szwede ". 



2009 rok szkoła "św. Kingi" , obecnie Zespół Szkół im. S. M. Konarskiego . Charakterystyczne ogrodzenie zachowało sie do dnia dzisiejszego . 



W tym miejscu odbywała sie owa przedwojenna uroczystość . Znowu charakterystyczne ogrodzenie . Drzwi wejściowe już wymienione . Chciałem poszukać jakiś sladów po pociskach , ale było już za ciemno...



Obecnie w miejscu uprawy ziemniaków jest boisko szkolne...



Pamiątkowa tablica  na ścianie budynku szkolnego...


Stanisław Sieradzki "Świst" 1921-2009  (*)

  

Podziel się
oceń
3
2

Cmentarz...

niedziela, 08 listopada 2009 21:12
   Niewiele zostało w tej części Woli pamiatęk z Powstania . Całkowicie wygląd zmieniły ulice Okopowa , Żytnia , Młynarska . Ale jest coś , co jest niemym świadkiem wydarzeń przed 65 lat . To cmentarze na ulicy Młynarskiej i Żytniej.
   Na ulicy Żytniej mieści się Cmentarz Ewangilicko-Reformowany .
Cmentarz został założony w 1792 roku za czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a fakt ten jest uwieczniony na tablicy mieszczącej się na zewnętrznej stronie murów cmentarnych z prawej strony ul. Młynarskiej.
Na płytach grobowych tego cmentarza znajdują się różnojęzyczne napisy świadczące, że spoczywają tu ludzie różnych narodowości i przekonań. Większość pochowanych należała oczywiście do Kościoła Ewangelicko-Reformowanego. Niektórzy byli potomkami starych rodów protestanckich, wywodzących się z szesnastowiecznej szlachty kalwińskiej .
   Najtragiczniejsze chwile w długiej historii cmentarza to czas powstania warszawskiego . Cmentarz zajęli żołnierze batalionu "Parasol", a miejscowa ludność cywilna wzniosła jedną barykadę w poprzek ulicy Żytniej, w sąsiedztwie cmentarza, drugą zaś przegrodziła ul.Karolkową . Odtąd cmentarz przechodził z rąk do rąk aż do 11 sierpnia 1944, kiedy to żołnierze batalionu "Parasol" wycofali się .
    Natomiast na ulicy Młynarskiej mieści się Cmentarz  Ewangelicko-Augsburski . Cmentarz został założony 2 maja 1792 roku , stanowi  cenny zabytek warszawskiej myśli architektonicznej i rzeźbiarskiej.
Pochowany jest tam miedzy innymi Emil Wedel , twórca słynnej firmy .W czasie powstania ,  w ciągu jedenastu dni był terenem  krwawych zmagań . Między innymi w dniu 8 sierpnia w ciężkim boju poległo 7  żołnierzy legendarnej Kompani "Rudy" Batalionu "Zośka" . Na początku sierpnia walczył tu też Batalion "Pięść" .
   Spacerując w te niedzielne popołudnie po tym cmentarzu,myślałem o wydarzeniach które sie tu rozegrały owego 8 sierpnia.
Chodząc między starymi  dziewietnastowiecznymi nagrobkami , szukałem "pamiątek" z tego okresu . Mijałem rzeżby Aniołów o strapionych twarzach . Niemych świadków . Nagle dostrzegam pomnik Matki Boskiej na jednym z nagrobków . Pomnik ma ślady po pociskach ! Niesamowity jest ten widok . Znajduje kilkanaście nagrobków ze śladami po pociskach . Spoglądam na kamiennego Anioła , jego twarz jakby chciała powiedzieć : widziałem to wszystko . Jeszcze nigdy nie czułem takiej bliskości  "Zośkowców" . Jakby tu byli , czaili sie gdzieś za nagrobkami . 
Dochodzę do grobowca rodziny Wedel , obok grobowiec rodziny Bruhl . Oba grobowce graniczą z murem cmentarza Żydowskiego . A więc to tędy przeskakiwała "Zośka" , przez tem mur . Niesamowite być w tym miejscu , chodzić tymi samymi cmentarnymi alejkami . Znajduje kolejny nagrobek ze śladem po pocisku . Cały czas mam wrażenie że "Zośka" gdzieś tu jest...że pojawi się postać w "panterce" i krzyknie :uważaj na szkopów , tam nie idż ! Zaczyna się ściemniać , wychodzę z cmentarza . Idę ulicą Młynarską , zaczyna dzwonić telefon . Czuje jak powracam do 2009 roku ...



Cmentarz Ewangielicko-Reformowany , ślady po pociskach .



Cmentarz Ewangielicko-Augsburski .



Cmentarz Ewangielicko-Augsburski .



Cmentarz Ewangielicko-Augsburski .



Ślady po wybuchu granatu...




Ślady po pociskach na pomniku Matki Boskiej...



Jak wyżej...
 
  

Podziel się
oceń
0
0

Sokół...

niedziela, 08 listopada 2009 17:34

Odwiedziłem dzisiaj targ staroci na Kole . Znalazłem coś takiego :




"...Batalion "Sokół" walczył w Śródmieściu Południowym w Alejach Jerozolimskich w okolicach Banku BGK mając za zadanie utrzymanie połączenia za Śródmieściem Północnym w okolicach ul. Kruczej i Brackiej .
W batalionie "Sokół" walczył i zginął w okolicach ul. Nowogrodzkiej (Bracka 35) legendarny "Antek Rozpylacz"..."


Podziel się
oceń
0
2

Balkon na Żelaznej...

wtorek, 03 listopada 2009 22:21

   Jest takie zdjęcie z Powstania . Zdjęcie na którym uwieczniony jest powstaniec z Batalionu "Chrobry II" . Ale jest coś jeszcze . Balkon na drugim piętrze budynku przy ulicy Żelaznej , a dokładnie balustrada znajdująca sie na tym balkonie.
   Z balkonu rozpościerał sie widok na Dworzec Pocztowy w Alejach Jerozolimskich i Dom Kolejowy . Obie budowle były
powstańczymi redutami . Po lewej stronie pudełkowaty gmach Domu Kolejowego, po prawej olbrzymi, modernistyczny i surowy kompleks Dworca Pocztowego, pomalowany w maskujące barwy. Obiekt, z racji swojej wysokości i konstrukcji, jest kluczowy dla panowania nad Alejami Jerozolimskimi, wówczas główną arterią wschód - zachód.
   Do dnia dzisiejszego ostał sie jedynie budynek Domu Kolejowego . Na ścianach budynku widoczne są ślady Powstania .
Dworzec Pocztowy został wyburzony w 2007 r. !!! Oba budynki należały do tak zwanego "twardego frontu".
   Podniosło mi się ciśnienie , jak można wyburzyc taką pamiatkę przedwojennej Stolicy!!! Czas juz chyba skończyć z rządami developerów , bezmyślnie niszczącymi Warszawę .
   Wróćmy do balkonu . Znalazłem te miejsce , ten niezwykły balkon . Chciałem sie tam dostać na chwilę , małą chwilkę .
Zobaczyć ten widok . Widok osamotnionej reduty Domu Kolejowego , sieroty . Dworca Pocztowego już nie ma .
Niestety nie zastałem obecnie mieszkających tam osób . Może innym razem:)



Sierpień '44 strzelający powstaniec . Balkon z charakterystyczną balustradą , w głębi widać Dom Kolejowy .




2009r. i ten sam balkon z balustradą .




W głębi balkon na drugim piętrze . Na pierwszym planie niewyburzony "fragmencik" Dworca Pocztowego .
Czemu zostawili ten narożnik . Może zapomnieli doburzyć :)


Podziel się
oceń
0
0

Pamiętamy...

niedziela, 01 listopada 2009 21:04

...i będziemy pamiętać.


Podziel się
oceń
0
0

Byli i są...

sobota, 31 października 2009 0:21

   Wola , skąpana we krwi Wola . Ulica Spokojna , podczas Powstania była spokojna tylko z nazwy . Obecnie jest to ulica na której zatrzymał się czas . Skromna uliczka , wolna od wielkomiejskiego zgiełku. Ulica granicząca ze Starymi Powązkami.
Na ulicy Spokojnej 13 mieści sie budynek szkolny. Podczas Powstania budynek i wydarzenia które się tam odegrały, zapisały się w powstańczej legendzie . Od '39 budynek zajmowali Niemcy , ale do czasu...
...2 sierpnia nastąpił atak 3 plutonu "Felek" 2 kompanii "Rudy" Batalionu "Zośka" . Szkoła została zdobyta. I tak, do 11 sierpnia szkoła była skrawkiem Polskości . 60 powstańców . 8 dziewcząt . Sanitariuszki i łączniczki , żadna nie przeżyła Powstania. 11 sierpnia pluton wpadł w okrążenie.Ulica Spokojna 13 . Ostatni punkt oporu na Woli. Naszej starej Woli...

   Ech...być tam. Spóżniony... .Wybrałem się...
Ciemny , jesienny wieczór. Idę ulicą Kolską w kierunku muru Starych Powązek . Słychać tylko mój miarowy krok , wkoło
żywej duszy . Zaczyna ścielić się mgła . Dochodzę do muru cmentarnego . Mijam jakiegoś kota , który wbił we mnie wzrok .
Idę po trawie wzdłuż muru . Starego ceglanego muru , każda z tych cegieł była świadkiem tylu wydarzeń . Ech...żeby te cegły potrafiły mówić . Mgła coraz bardziej utrudnia widoczność . I ta cisza... 
  Dochodzę do budynków przedwojennych Miejskich Zakładów Sanitarnych . Jeszcze kilkadziesiat metrów i jestem na ulicy
Spokojnej . Skąd ta nazwa . Kto wpadł na taki pomysł. Po zapadnięciu zmroku ulica ta ma w sobie jakąś grozę .
 Ulicę Spokojną wytyczono w rejonie zwanym Kaźnicą ze względu na wykonywane tu wyroki śmierci. W pobliżu swoją siedzibę miał też miejski hycel. Spalarnię uruchomiono na początku 1912 r., Zakłady Sanitarne pół roku później. Do zadań MZS należało m.in. odrobaczanie, odwszawianie, dezynsekcje i przewóz martwych noworodków.
  Idę ulicą Spokojną , wzdłuż ceglanego muru MZS . Wytężam wzrok , wodzę po każdej cegle . Szukam jakiejś pamiątki z Powstania . I mam ! Ślad po pocisku ! Dotykam tej szczeliny jak relikwii .
  MZS mieściło się na Spokojnej 15 , a więc to juz blisko . Idę chodnikiem pełnym liści . Jest ! Dochodzę ! Budynek szkoły.
Ulica Spokojna 13 . Powstańcza reduta . Budynek stoi majestatycznie , jakby dumny ze swojej historii .
Patrzę w okno na drugim piętrze , z którego "Świst" strzelał do niemieckiego snajpera.
Ogarnia mnie jakaś nostalgia , na usta ciśnie się zawołanie :

Zośka , Zośka jesteście tu!


Byli i są (*)




ślad po pocisku na murze okaląjcym MZS



Od 2 do 11 sierpnia '44 Powstańcza Reduta . Zdjęcie wykonano przed wojną (od strony ul. Kolskiej).



a takiego go znalazłem po 65 latach...


Podziel się
oceń
1
0

Zośkowa wiara...

czwartek, 29 października 2009 23:44
"O Panie Boże, Ojcze nasz, w opiece swej nas miej,
Harcerskich serc ty drgania znasz, nam pomóc zawsze chciej.
Wszak Ciebie i Ojczyzne miłując chcemy życ... "

Codzienna modlitwa żołnierzy batalionu "Zośka" . Batalionu-legendy . Batalionu który przeszedł piękny szlak bojowy.
Wola , Muranów , "piekło" Starówki , Śródmieście , Czerniaków . Wszędzie tam przelana krew , pozostawione mogiły towarzyszy broni . Batalion żołnierzy-romantyków . Wszystko zaczeło się na Woli. Naszej starej Woli. Ech...
Sierpień , piękny miesiąc . 1 Sierpień '44...ech ! byc tam.
Spóżniłem się 65 lat...

"Burza dziś, wtorek 1 sierpnia, godz. W: 17. Z Bogiem".

Tak wspomina tą chwilę "Boruta"-kompania " Rudy" baon "Zośka" :


  "Nareszcie... ostatnie spojrzenie na Warszawę - i wchodzimy w głuche uliczki Woli. Od strony cmentarza biegnie Andrzej Morro z Kołczanem. Kołczan trzyma w ręku parabelkę i wzywa wszystkich do pośpiechu. Wchodzimy szybkim krokiem do fabryki "Telefunken", unieszkodliwiamy centralę telefoniczną i rozchodzimy się po salach. Chłopcy zakładają w pośpiechu części oporządzenia wojskowego. Wszyscy są podnieceni i zaniepokojeni. Nie wiadomo, czy koncentracja się uda.

Jeśli tak - to połowa zadania będzie wykonana. Kołczan rozkazuje mi wejść do bramy i zastąpić stojącego tam Wiktora. Przy bramie kilku ludzi z bronią z naszego batalionu. Przychodzi coraz więcej chłopców uginających się pod wielkimi pakami, z których wystają dobrze znane części składowe stenów.

- Do "Brody"! Do "Brody"! - mówią pierwsi, nie pytani o hasło.

Na podwórzu bieganina i ruch. Zbierają się oddziały. Rozdawana jest broń i ekwipunek. Są już plutony "Sad" i "Felek" z naszej kompanii. "Felek" robi wspaniałe wrażenie. Wszyscy są ubrani w polskie mundury. "Sad" jest trochę zaniepokojony, bo Jacek wiozący cały zapas broni długiej jeszcze nic przyszedł. Czy nie wpadli W nim przecież ich cała nadzieja! Nasz pluton jest już cały.Z bramy wychodzi, jak zwykle uśmiechnięty, kapitan Jan i porucznik Jerzy. Na piersi kapitana krzyż Virtuti Militari. Obaj oficerowie mają krzyże harcerskie. Są starszymi, zasłużonymi harcerzami. "

   Zaczęło się...zaczęło się , to o czym marzyli , śnili , modlili się . Walka , walka z znienawidzonym wrogiem . Walka z okupantem . Walka o nasza ukochaną ojczyznę . Walka o Polskę! O czym myśleli. Czy myśleli o "szklanych domach".
Być może. Czy marzyli o ciszy , spokoju . Być może . A może marzyli o miłości , pięknej kobiecie . Być może .
Ale , 100% mianownikiem tych wszystkich myśli , marzeń była ojczyzna . Wolna Warszawa. Wolna Polska .
Dziś , w 2009 roku powinienem im takiej postawy zazdrościc . I tak jest... Brygada "Broda53"
                                                                                                                                                  
 Zośkowa wiara...


Podziel się
oceń
2
0

zaczynam...

środa, 28 października 2009 22:19
...podróż,spóżnioną podróż po moim ukochanym mieście.Spóżniłem się 65 lat...
Podziel się
oceń
1
0

niedziela, 26 marca 2017

Licznik odwiedzin:  22 228  

O moim bloogu

Hołd...!

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 22228
Wpisy
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 0

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl